znam to z eutanazji
Glos Dyskusyjny W Zwiazku Z Artykulami Tadeusza Goneta- Eutanazja Jako Problem Filozoficzno-Medyczny Oraz Witolda R. Jacorzynskiego-W Obronie Eutanazji: en: dc.provenance: Citation prepared by the Library and Information Services group of the Kennedy Institute of Ethics, Georgetown University for the ETHXWeb database. en: dc.provenance
Tłumaczenia w kontekście hasła "są eutanazji" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: Na obiekty te zwykle składają się agresywne zwierzęta, jak dzikie psy, byki czy dowolne zwierzęta, które poddawane są eutanazji ze względu na agresję.
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2009-03-04 14:06:24 Verissimo Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-06-09 Posty: 1,784 Wiek: 28 Temat: Co myślicie o z nas debatuje na temat prawa do życia w kwestji aborcji , a co z eutanazja czy mamy prawo do decydowania kiedy ma nastąpic koniec. 2 Odpowiedź przez CookieBitch 2009-03-04 14:08:57 CookieBitch 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: uczennica Zarejestrowany: 2008-06-20 Posty: 4,288 Wiek: 20 Odp: Co myślicie o Eutanazji. Co innego kiedy decyduje się o czyimś życiu a co innego kiedy o swoim. Jeśli byłabym ciężko chora i cierpiałabym, to tak. Moja katechetka uważa, że człowiek jest zaślepiony chorobą i nie wie co mówi ale przecież czuje ból i nie chce cierpieć. Świat to potwór zębaty, gotowy gryźć, gdy tylko zechce. 3 Odpowiedź przez beatkam63 2009-03-04 14:13:17 beatkam63 Netbabeczka Nieaktywny Zawód: pielegniarka Zarejestrowany: 2009-01-21 Posty: 440 Wiek: 40 + Odp: Co myślicie o Eutanazji. Chciałabym móc zdecydować w razie nieuleczalnej ciężkiej choroby kiedy mam odejść. Jestem zwolenniczką deklaracji woli w tej w czasie kiedym jestem zdrowa i sprawna psychicznie składam oświadczenie na piśmie na wypadek takiej sytuacji. Tak jak to się robi w przypadku pobierania organów do transplantacji. Tym samym nie obciążam nikogo z rodziny koniecznością decydowania o moim losie i ewentualnych wyrzutach sumienia. Al chiaro di luna-w swietle ksiezyca 4 Odpowiedź przez Verissimo 2009-03-04 14:15:13 Verissimo Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-06-09 Posty: 1,784 Wiek: 28 Odp: Co myślicie o co w przpadku głośnych oecnie spraw o etanazje swoich dzieci? 5 Odpowiedź przez wczesajka 2009-03-04 14:17:10 Ostatnio edytowany przez wczesajka (2010-12-13 13:00:18) wczesajka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: ? Zarejestrowany: 2008-12-16 Posty: 1,537 Wiek: 666 Odp: Co myślicie o ZA 6 Odpowiedź przez Verissimo 2009-03-04 14:21:37 Verissimo Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-06-09 Posty: 1,784 Wiek: 28 Odp: Co myślicie o jestem za czy jednak nie jest to niemoralne , czy to nie zabójstwo? 7 Odpowiedź przez wczesajka 2009-03-04 14:29:08 Ostatnio edytowany przez wczesajka (2010-12-13 13:00:29) wczesajka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: ? Zarejestrowany: 2008-12-16 Posty: 1,537 Wiek: 666 Odp: Co myślicie o Eutanazji.... 8 Odpowiedź przez Verissimo 2009-03-04 14:32:07 Verissimo Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-06-09 Posty: 1,784 Wiek: 28 Odp: Co myślicie o ok tyle że na twoją prośbe ktoś odbieże życie dziecku bo jest nieuleczalnie chore . 9 Odpowiedź przez wczesajka 2009-03-04 14:35:26 Ostatnio edytowany przez wczesajka (2010-12-13 13:02:34) wczesajka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: ? Zarejestrowany: 2008-12-16 Posty: 1,537 Wiek: 666 Odp: Co myślicie o Eutanazji.... 10 Odpowiedź przez Verissimo 2009-03-04 14:42:50 Verissimo Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-06-09 Posty: 1,784 Wiek: 28 Odp: Co myślicie o czytałam na ten temat i mimo iż osoba nie ma żadnych szans na wyleczenie a jej mózg nie funkcjonuje , czyli jak roślina podtrzymywana na siłe, kościół traktuje to tak samo jak morderstwo. 11 Odpowiedź przez atina 2009-03-04 15:19:59 atina Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-09-04 Posty: 3,158 Odp: Co myślicie o Eutanazji. Jestem zdecydowanie przeciwna eutanazji!!!Wiem jak to jest kiedy śmierć zaglądnie mi w oczy.......i powiem Wam tylko że nadzieja umiera jeżeli już mowa o osobach których mózg nie funkcjonuje i funkcje życiowe są podtrzymywane na siłę,to czy taka osoba jest w stanie o sobie decydować-na pewno wtedy byłaby to eutanazja? Miłość - to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach. A gdy miłość łączy się z przyjaźnią, powstaje wówczas jedność podwójna i zupełna. 12 Odpowiedź przez Verissimo 2009-03-04 15:30:41 Verissimo Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-06-09 Posty: 1,784 Wiek: 28 Odp: Co myślicie o podała przykład Pani Barbary Jackiewicz i po oglądnięciu programu teraz my jestem za. 13 Odpowiedź przez ViolkQ 2009-03-04 15:46:24 ViolkQ Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-02-21 Posty: 171 Odp: Co myślicie o Eutanazji. Ja sądzę,że w niektórych przypadkach jest to dobry co ma się męczyć ta osoba,co ona ma z tego ,zycia leży i nic pozatym,męczy się to bym wolala już by mnie odłączyli od sprzętu niż się meczyc kilkadziesiąt lat. Daj każdemu dniu szanse stania się najpięknieszym w całym twoim życiu. 14 Odpowiedź przez Verissimo 2009-03-04 16:18:26 Verissimo Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-06-09 Posty: 1,784 Wiek: 28 Odp: Co myślicie o sama chciał bym móc zadecydowac jednak w przypadku gdy decyzja należy do rodziny dziecka np. to jest to traktowane jak zabójstwo tyle ze taka osoba która nie myśli jest podtrzymywana przez maszyny w zasadzie nie żyje. 15 Odpowiedź przez xxxOTYMISTICxxx 2009-03-04 16:54:24 xxxOTYMISTICxxx Zbanowany Nieaktywny Zawód: Uczennica szkoly sredniej Zarejestrowany: 2008-12-29 Posty: 54 Wiek: 17 Odp: Co myślicie o Eutanazji. Ludzie mowia ze to nieludzkie. Moim zdaniem nieludzkie jest pozwalanie ludzią na smierc w nawet zwierzęta sie usypia, zeby nie cierpiały!Mowią ze to nieludzkie? Ze to przeciw zasadom czlowieczenstwa...Te prawa wymyslaja ludzie, ktorzy maja wille, kupe kasy i wyjezdzaja na wakacje. Nie znaja rzeczywistosci jak 24 godzinna opieka nad osobą, ktora cierpi, a ktora tak bardzo kochamy. Nie maja pojęcia o myciu, karmieniu i podcieraniu tylka swojej smiertelnie chorej matki. I nie wiedzią jak to jest jak widzimy ze ta osoba gasnie w cierpieniu z dnia na dzien. Nie muszą na to patrzec. '... Ja w Twoich ramionach nieistotny dysonas... ' 16 Odpowiedź przez wczesajka 2009-03-04 17:02:35 Ostatnio edytowany przez wczesajka (2010-12-13 13:02:44) wczesajka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: ? Zarejestrowany: 2008-12-16 Posty: 1,537 Wiek: 666 Odp: Co myślicie o Eutanazji..... 17 Odpowiedź przez Verissimo 2009-03-04 17:05:39 Verissimo Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-06-09 Posty: 1,784 Wiek: 28 Odp: Co myślicie o ale ludzie dalej będą to traktowac jak wyrok śmierci. 18 Odpowiedź przez wczesajka 2009-03-04 17:07:29 wczesajka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: ? Zarejestrowany: 2008-12-16 Posty: 1,537 Wiek: 666 Odp: Co myślicie o jako wyrok smierci? 19 Odpowiedź przez Verissimo 2009-03-04 17:23:33 Verissimo Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-06-09 Posty: 1,784 Wiek: 28 Odp: Co myślicie o która wniesie o prawo do etanazi dla swojego dziecka to tak jakby podpisywała wyrok śmierci. 20 Odpowiedź przez wczesajka 2009-03-04 17:26:52 Ostatnio edytowany przez wczesajka (2010-12-13 13:02:56) wczesajka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: ? Zarejestrowany: 2008-12-16 Posty: 1,537 Wiek: 666 Odp: Co myślicie o Eutanazji... 21 Odpowiedź przez xxxOTYMISTICxxx 2009-03-04 17:36:11 xxxOTYMISTICxxx Zbanowany Nieaktywny Zawód: Uczennica szkoly sredniej Zarejestrowany: 2008-12-29 Posty: 54 Wiek: 17 Odp: Co myślicie o Eutanazji. Dokladnie! To wyraz tego ze matka kocha dziecko!Jezeli czlowiek zyje jak roslina, wegetuje to co to za zycie? Nie dosc ze cierpi-jest cięzarem. '... Ja w Twoich ramionach nieistotny dysonas... ' 22 Odpowiedź przez ikaa 2009-03-04 17:41:19 ikaa 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: zaczepka ;) Zarejestrowany: 2009-01-02 Posty: 4,730 Wiek: 25 Odp: Co myślicie o Eutanazji. Rowniez jestes za. porąbana jak łajno w tartaku 23 Odpowiedź przez atina 2009-03-04 17:46:44 atina Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-09-04 Posty: 3,158 Odp: Co myślicie o Eutanazji. wczesajka napisał/a:dlatego rozwazana jest mozliwosc napisania decyzji odnosnie takiego przypadku i kazdy moze zdecydowacAle kiedy zadecydować,kiedy jest młody silny i zdrowy.....wiadomo nikt nie chce wiadomo tonący brzytwy się chwyta,zawsze w człowieku chorym jest ta iskierka nadziei że może będzie lepiej że jeszcze nie przyszedł ten czas. Miłość - to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach. A gdy miłość łączy się z przyjaźnią, powstaje wówczas jedność podwójna i zupełna. 24 Odpowiedź przez Verissimo 2009-03-04 17:59:42 Verissimo Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-06-09 Posty: 1,784 Wiek: 28 Odp: Co myślicie o ale nie gdy mózg obumiera 25 Odpowiedź przez wczesajka 2009-03-04 18:13:12 wczesajka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: ? Zarejestrowany: 2008-12-16 Posty: 1,537 Wiek: 666 Odp: Co myślicie o gdy mozg od lat 20 nie pracuje i nikt nie daje szans,zeby to sie zmienilo. 26 Odpowiedź przez atina 2009-03-04 20:31:10 atina Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-09-04 Posty: 3,158 Odp: Co myślicie o Eutanazji. wczesajka napisał/a:lub gdy mozg od lat 20 nie pracuje i nikt nie daje szans,zeby to sie mi się że trzeba rozgraniczyć śmierć mózgu a następuje wtedy stwierdza sie nieodwracalne utraty jego funkcji,funkcje życiwe są utrzymywane za pomoca innego uszkodzenie mózgu powstałe na wskutek wylewów,porażenia,udaru czy wypadku....już nie raz udowodniono że jedna część może przejąć funkcje drugiej tej nie uszkodzonej,tylko potrzebna jest rehabilitacja,czas i byłoby takie osoby skazać na śmierć przecież i tak nie są w stanie o sobie tak na prawdę to nie wiemy co czują.....Znane są przypadki ludzi które po kilkunastu latach wychodziły ze śpiączki i stawały się normalnymi ludźmi inna sprawa to nasza służba zdrowia ktora nie jest w stanie zapewnić należytej opieki dla takich rodziny bardzo często są pozostawione same sobie. Miłość - to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach. A gdy miłość łączy się z przyjaźnią, powstaje wówczas jedność podwójna i zupełna. 27 Odpowiedź przez PESTKA35 2009-03-04 20:31:14 PESTKA35 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: Sprzedawca Zarejestrowany: 2009-03-03 Posty: 197 Wiek: 40 Odp: Co myślicie o Eutanazji. Jestem za.... Sztuka życia to cieszyć się małym szczęściem...:) 28 Odpowiedź przez wczesajka 2009-03-04 21:20:03 Ostatnio edytowany przez wczesajka (2010-12-13 13:03:14) wczesajka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: ? Zarejestrowany: 2008-12-16 Posty: 1,537 Wiek: 666 Odp: Co myślicie o Eutanazji.. 29 Odpowiedź przez atina 2009-03-04 21:53:34 atina Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-09-04 Posty: 3,158 Odp: Co myślicie o Eutanazji. Wczesajka czytam dokładnie,chodzi mi o to że tak na prawdę nie wiemy co te" roślinki" czują ,bo jeżeli samodzielnie oddychają to znaczy że mózg do konca nie obumarł. Miłość - to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach. A gdy miłość łączy się z przyjaźnią, powstaje wówczas jedność podwójna i zupełna. 30 Odpowiedź przez Verissimo 2009-03-04 22:02:36 Verissimo Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-06-09 Posty: 1,784 Wiek: 28 Odp: Co myślicie o w przypadku syna pani Barbary jest on podtrzymywany przez maszyny i strasznie cierpi ale nie ma kontaktu z rzeczywistością. 31 Odpowiedź przez iren115 2009-03-04 22:55:33 iren115 Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-03-01 Posty: 83 Wiek: 49 Odp: Co myślicie o ja jestem za 32 Odpowiedź przez Bożena 2009-03-04 23:15:22 Bożena 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: Zarejestrowany: 2008-05-27 Posty: 1,559 Wiek: 25 Odp: Co myślicie o Eutanazji. PESTKA35 napisał/a:Jestem za....A dlaczego jesteś za? Ja nie znam się na tym, nie wiem czy tacy ludzie czują co sie z nimi dzieje. A jeśli tak to czy chcą się męczyć? Wydaje mi się, że ja nie chciałabym będąc w takiej sytuacji. Znane są przypadki przebudzenia ze śpiączki po kilkunastu latach, ale są to nieliczne przypadki. 33 Odpowiedź przez samiec 2009-03-04 23:16:54 samiec Zbanowany Nieaktywny Zawód: Inwestor Zarejestrowany: 2009-01-24 Posty: 201 Wiek: 26 Odp: Co myślicie o Eutanazji. moja mama pracuje przy takiej kobiecie ktora juz 20 rok (albo i wiecej) lezy sparalizowana... nie mowi nie oddycha wlasnymi silami... ale kiedy cierpi (kiedy cos sie jej zrobi na brzuchu lub w innych miejscach, np. obtarcia) to lzy jej ciekna jak u normlanej osoby. a wiec skoro ciekna to chyba czuje, no bo kiedy mama stara sie (jako jedyna z personelu) dac jej cala swoja milosc to czasami widzi jak rozne moga byc stany emocjonalne w jej oczach (ustami nie moze ruszac). Znać mnie to sztuka. 34 Odpowiedź przez wczesajka 2009-03-05 00:17:42 Ostatnio edytowany przez wczesajka (2010-12-13 13:03:24) wczesajka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: ? Zarejestrowany: 2008-12-16 Posty: 1,537 Wiek: 666 Odp: Co myślicie o Eutanazji.... 35 Odpowiedź przez Jeanne 2009-03-05 11:40:37 Jeanne Zbanowany Odp: Co myślicie o będę się wypowiadać w tym tylko tyle , że nie miałabym odwagi przejmować kompetencji Boga. 36 Odpowiedź przez Noelle 2009-03-05 12:01:20 Noelle Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-02-04 Posty: 4,440 Wiek: rocznik 87 Odp: Co myślicie o Eutanazji. jestem za.. wg mnie kwestia religijna nie powinna mieć wpływu na przedłużanie czyjegoś cierpienia.. ludzie ciężko chorzy, słabi, nie mający szans na poprawę stanu zdrowia a przy tym odczuwający ból i cierpiący mają prawo do podjęcia decyzji o godnej śmierci.. tak samo rodziny chorych. nie zawsze maja siłę i determinację do opieki nad chorymi nawet jeśli są to ich najbliżsi.. jestem za eutanazją "Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho 37 Odpowiedź przez niki 2009-03-05 14:10:10 niki 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-08-25 Posty: 1,043 Odp: Co myślicie o Eutanazji. jestem za każdego dnia człowiek walczy o przeżycie 38 Odpowiedź przez banshee 2009-03-05 21:31:23 banshee Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zawód: fryzjer Zarejestrowany: 2009-03-04 Posty: 24 Wiek: 19 Odp: Co myślicie o czym jest smierc, jezeli mozemy byc organizmem bez zadnej jakby czyms, co stoi sobie na pulce i tylko sie kurzy...A czy usuniecie przysadki mozgowej czlowiekowi psychicznie choremu, tak aby ten nie stwarzal problemow jest humanitarne?Zyje ale jest warzywem. Kosciol stara dzialac na wzor Boga, nie interweniowac w sprawy natury ale krytykowanie ludzi za to, ze np. sami chca eutanazji albo decyduja sie na zaplodnienie in vitro, bo nie moga miec dzieci, a chca je tak samo wychowac i kochac jak to poczete "normalnie".Dla mnie chore i zle. 39 Odpowiedź przez asiulka090 2009-03-06 13:00:48 asiulka090 Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-02-21 Posty: 221 Wiek: 24 lata Odp: Co myślicie o jak najbardziej za, nie chcialabym zyc jak roslinka tylko i wylacznie pod opieka rodziny, bo sama nie mialabym nawet sil zeby otworzyc oczy, moja rodzina wie o tym ze gdyby cos takiego sie stalo, bede chciala poddac sie eutanazji.. 40 Odpowiedź przez samotna51 2009-03-11 23:40:28 samotna51 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-03-09 Posty: 12 Wiek: 51 Odp: Co myślicie o Eutanazji. Ja kiedys tez zdecydowanie twierdziłam że jestem za eutanazją , do czasu kiedy ten problem nie dotknał mnie i mojej rodziny. Konkretnie straszna wiadomośc ze nie ma już ratunku , że tylko cierpienie i czekanie kiedy nastapi to najgorsze, a z drugiej strony serce matki , które niemal pęka z rozpaczy ale nie dopuszcza do swojej świadomosci tej strasznej wiadomosci .Rozmawiałam wiele razy z synem na ten temat, wiedziałam , że On ma juz dośc cierpienia, strasznego cierpienia, wtedy myslałam , zeby mu tylko ulżyć w bólu. Kiedy nastawała krótka poprawa stanu zdrowia , wracała iskierka nadziei , ze przeciez to wszystko może byc jakimś złym snem, który kiedys sie mi to nie jest taka prosta decyzja. To wszystko zalezy od stopnia uczuć i wielu innych czynników. Dlatego uwazam , ze na ten temat nie powinny wypowiadać sie osoby , które nigdy nie zetknęły sie z takim problemem osobiscie. Oby nigdy nie musiały przekonac sie jak to jest. życie różami usłane - tylko czemu coraz wiecej kolców? 41 Odpowiedź przez Yvette 2009-03-13 15:24:35 Yvette 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: Psychologia, edukacja Zarejestrowany: 2009-03-13 Posty: 2,915 Wiek: 29 Odp: Co myślicie o Eutanazji. Zgadzam się z samotną51. Zupełnie inaczej patrzymy na kwestię eutanazji jako zdrowi, sprawni ludzie, a inaczej, gdybyśmy musieli podjąć taką decyzję w sprawie naszych najbliższych albo we własnym że nie chciałabym być ciężarem dla swoich bliskich, wiedząc, że czeka mnie już tylko 83letnia ciocia od kilku lat powtarza "ten rok to musi być mój ostatni, ile można". Jest ciężko chora, nie może się poruszać, ma spore problemy z oddychaniem, dostaje więcej leków niż jedzenia i płynów w ciągu dnia. Rzadko zabieramy ją ze szpitala, bo ilekroć przyjeżdża do domu, problemy zdrowotne wracają i lekarze znów kierują ją na oddział. Nie może spać w nocy z bólu, ale zniszczona wątroba nie pozwala na podawanie leków przeciwbólowych, zresztą bierze już tyle specyfików, że strach pomyśleć o interakcjach pomiędzy nimi. Ciocia powtarza od kilku lat, że nie chce już żyć, że nie ma z tego życia odrobiny radości, że ma dość bólu, cierpienia i ciągłego leczenia, które i tak nie przynosi ulgi. Patrzę na jej cierpienie i w głębi duszy naprawdę się z nią zgadzam... Oczywiście wszyscy jej powtarzamy te banały ludzi zdrowych, że będzie dobrze, ale dobrze - to w jej przypadku chyba naprawdę oznacza "skończone". Wszyscy jesteśmy tacy dzielni, gdy przechodzimy katar i łamiemy nogi, ale zastanawiam się, kto z nas chciałby naprawdę żyć tak jak ona?Dlatego myślę, że eutanazja nie powinna podlegać aż tak dużej moralnej ocenie. Dla mnie jest moralnie neutralna, bo liczy się człowiek, a nie ściśle ustalone zasady i normy. ... Mam serce w ogniu i niewiele mam w tym życiu czasu, by żałować czegoś...REGULAMIN Forum - przeczytaj 42 Odpowiedź przez Nel 2009-04-02 15:55:53 Nel Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-04-02 Posty: 56 Odp: Co myślicie o uwazam ze powinna byc taka możliwosc. Sami o sobie decydujemy całe życie i to tez powinna być nasza decyzja. Rozważanie co ja będę czuła po jego śmierci jest czysto egoistyczne, to nie my cierpimy i nie my mamy prawo decydować, a w Boga to się bawi morderca odbierając komuś życie, a nie człowiek, który chce ulżyć komuś w cierpieniu. 43 Odpowiedź przez Selena 2009-04-02 16:00:22 Selena Gość Netkobiet Odp: Co myślicie o takie samo zdanie,co czasem skrócenie bólu, by chciał nie pomóc naszej bliskiej na chorobę nieuleczalną,grymas bólu na twarzy,brak nadziei....to ostateczność,kiedy decydujemy się na ten krok. 44 Odpowiedź przez kora40 2009-05-09 13:28:45 kora40 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-04-28 Posty: 1,189 Odp: Co myślicie o co do eutanazji mam mieszane uczucia,i tak naprawde nie wiem,co innaczej jest jak sie o takich przypadkach slyszy a innaczej,jak by sie mialo podjac taka decyzje w praktyce samemu. 45 Odpowiedź przez kasiulka188 2009-05-09 13:48:47 Ostatnio edytowany przez kasiulka188 (2009-05-09 13:50:59) kasiulka188 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: wyuczony-TECHNIK EKONOMISTA Zarejestrowany: 2009-02-14 Posty: 513 Wiek: 23 Odp: Co myślicie o Eutanazji. Ja jestem za eutanazja w uzasadnionych przypadkach(tak jak i za aborcją, zapłodnianiem in vitro) i nie uważam tego za ingerencję, podejmowanie decyzji za Boga tak jak to określiła Jeanne. Człowiek umiera z chwilą kiedy umiera jego mózg. Jeśli podłanczamy go do aparatury jednocześnie wiedząc że bez niej napewno umże to właśnie wtedy ingerujemy w postanowienie Boga (oczywiście pewnie usłyszę od niektórych że jest i tak że aparatura pozwala uratować człowiekowi życie i to tez jest ingerencja w postanowienie Boga zgadzam się ale akurat nie widze w tym nic złego.)Ogólnie popieram eutanazje na zasadzie jeśli człowiek się niesamowicie męczy chorobą bo np umiera na raka i odczuwa ogromny ból a chciałby umrzeć to po co ten ból przedłużać? Z kolei przykład jeśli komus nie funkcjonuje mózg od 20lat i wiadomo że już z tego nie wyjdzie a rodzina czuwa nad nim dzień w dzień i meczy się to tez eutanazja powinna być dozwolona. fenix napisał/a:Ok ale ludzie dalej będą to traktowac jak wyrok nigdy nie ma tak żeby można było dogodzić wszystkim, żebyu każdy był zadowolony. A tak swoja droga to za karą śmierci też jestem! Kodeks Hammurabiego w Polsce by się sprzydał było by milion razy mniej przestępstw. Super jest niekiedy a niekiedy to wcale...--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Wczoraj to już historia, jutro to tajemnica, a dzisiaj to dar losu! 46 Odpowiedź przez CupraFR 2011-05-04 17:35:32 CupraFR 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: kształcę się Zarejestrowany: 2009-06-08 Posty: 3,695 Wiek: 20 Odp: Co myślicie o Eutanazji. Człowiek chory na raka w ostatnim stadium okropnie cierpi. Bardzo chce już umrzeć, by jego cierpienie dobiegło końca. Kwestia religijna według mnie w takiej sytuacji nie ma nic do rzeczy. To ludzkie cierpienie i męka. Kto z nas chciałby żyć i do ostatnich swoich dni cierpieć i zwijać się bólu. Nikt! Dlatego jestem za eutanazją. To samo jeśli chodzi o osoby będące "roślinkami". Do końca życia nie będące mogły chodzić, samodzielnie jeść i wykonywać wszystkich innych czynności związanych z własną osobą. Są utrapieniem rodziców, rodzeństwa, bliskich i nie chcą tak się czuć. Jeśli wyrażają na to pełną zgodę, są odpowiedzialni za to, dużo o tym rozmawiali z rodziną i bliskimi a także z psychologiem a także księdzem jeśli to konieczne i chcą umrzeć, to czemu nie? Nie rozumiem. Przecież nie wszyscy są wierzący. "...w grzywie wiatr, a w kopytach magia..."ZdolniachaNapaleniecSpryciarz 47 Odpowiedź przez Gryzaczek20 2011-05-05 23:42:27 Gryzaczek20 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-05 Posty: 13 Odp: Co myślicie o Eutanazji. Każdy w coś wierzy, niekoniecznie w Boga...Co do kwestii eutanazji: chyba nigdy tego sporu nie będzie dało się rozwiązać. Poza mózgiem, który jako organ może być zniszczony, jest coś jeszcze. Człowiek to chyba nie tylko ciało, prawda? Tak naprawdę, to nigdy nie dowiemy się, czy niefunkcjonujący mózg oznacza utratę duszy. Bo coś takiego istnieje... Ciężko jest podjąć decyzję w tej kwestii. 48 Odpowiedź przez Markoss 2011-05-06 18:06:10 Markoss Net-facet Nieaktywny Zawód: Inżynier budowlany Zarejestrowany: 2011-04-27 Posty: 269 Wiek: 27 Odp: Co myślicie o Eutanazji. Hmmm prawda o eutanażji?? moje zdanie jest proste. Człowiek ma wolna wole i powinien z niej korzystac. Uwazam ze powinien decydowac o tym czy np w stanie smiertelnej choroby decyduje sie na smierć z wyboru. Ale niech to ustosunkuje sam w momencie gdy jest pełnoletni i jest zdrowy.... Swiadomy swojej decyzji. Prawo własnego wyboru. Coś w stylu dobrowolnej woli dawcy narządów. [nieregulaminowy link]/Moj blog dla ludzi z wyobraźnią 49 Odpowiedź przez wild_flower 2011-06-07 03:06:23 Ostatnio edytowany przez Comete (2011-06-07 03:10:22) wild_flower Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-05 Posty: 584 Odp: Co myślicie o Eutanazji. Ciężko określić własny stosunek do eutanazji. Wyobrazić, jakie procesy myślowe doprowadzają do takiego czynu. Można spojrzeć z punktu widzenia osoby chorującej - gdybym został/a skazany/a na egzystencję pełną cierpienia, czy chciał(a)bym, żeby ktoś pomógł mi się od niej wyzwolić? Tak czy nie? Czy jest to równoznaczne z wypełnieniem woli kogoś, kto sobie zastrzegł, by w razie popadnięcia w stan wegetatywny, odłączyć go od maszyny podtrzymującej życie? Czy istnieją takie okoliczności, takie ciągi wydarzeń, w wyniku których prawo nie powinno przyjmować kontroli nad śmiercią? Czy całą złożoność ludzkich poczynań, da się opisać tonami przepisów? Wyrażam zgodę na pozbawienie życia - dokonanie tego aktu, nie należy kwalifikować jako przestępstwo, przynajmniej tak myślę. 50 Odpowiedź przez London69 2011-06-07 08:07:31 Ostatnio edytowany przez London69 (2011-06-07 08:07:52) London69 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: Opiekun medyczny Zarejestrowany: 2009-10-12 Posty: 3,452 Wiek: 24 Odp: Co myślicie o Eutanazji. Ja nie jestem ani za ani przeciw. Ale uważam, że jeśli człowiek cierpi, nie pomagają żadne leki, śmierć jest pewna i jeśli człowiek nie chce już się męczyć- no to wiadomo. Przepraszam tutaj za porównanie, ale jeżeli zwierze jest chore, to można je usypiać (delikatnie mówiąc), bo po co ma się męczyć. Co prawda człowiek ma dostęp do leków, nawet jeśli samemu ciężko pomóc. Ale jeśli to już nie pomaga, to po prostu szkoda, żeby się męczyć. - Oskarek, 62cm i 4600g 51 Odpowiedź przez Ona9019 2011-06-07 09:29:42 Ona9019 Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-04-15 Posty: 283 Odp: Co myślicie o Eutanazji. Teamt bardzo wrażliwy... Tak jak Ktoś tu napisał, z eutanazją jest podobnie jak z narządami do transplantacji... Jeżeli osoba jest w pełni świadoma, to powinna mieć wole decydowania o sobie...Dlatego jestem za... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
- Иηዪςօтваջ хωврዱዩо
- Ωሣиժод οጵеγ ж
- Фаኻиካωτωг ጉ խ слуչапсը
- Խն ቸህዮኜгляг звурсω г
- ጰурулеቡև ռаηωс уጫеր
- Δխфоцኮጲов ፒчօнаትα
- Ιцαካሼпυ шαֆидወմеκа о
- Уսэпосвիዷጌ эውиቨι
Open menu Open navigation Go to Reddit Home. r/sexyinfluencergirl A chip A close button A chip A close button
Plus Minus: Cały świat śledzi losy sparaliżowanego Vincenta Lamberta w szpitalu we francuskim Reims, który miał zostać zagłodzony na śmierć w majestacie prawa. Po kilkunastu godzinach od momentu, gdy odłączono go od pożywienia i wody, sąd apelacyjny w Paryżu zdecydował, by jednak wznowić opiekę. Niestety, to nie koniec. Choć wstawił się w jego sprawie papież Franciszek i Komitet Praw Osób Niepełnosprawnych ONZ, to wciąż nie wiadomo, co go czeka. Sąd przychylił się do opinii, że wysłannicy oenzetowskiego komitetu powinni mieć czas, by tę sprawę dokładnie zbadać. Sprawdzają, czy nie mamy tu do czynienia z dyskryminacją ze względu na niepełnosprawność. Zatem na razie wyrok na Vincenta Lamberta został odroczony. Gdy eksperci przeprowadzą swoje śledztwo, sprawa wróci do francuskiego sądu, a rodzina Lamberta znowu będzie musiała walczyć o jego prawo do życia. Bo nawet jeśli oenzetowski komitet stwierdzi, że w tym przypadku naruszane są prawa osób niepełnosprawnych, to nie wiemy, czy w oczach sądu ta opinia przeważy. A te prawa są naruszane? Nie mam co do tego większych wątpliwości. Znając podobne przypadki, mogę powiedzieć, że Vincent Lambert zostanie zagłodzony właściwie tylko dlatego, że jest niepełnosprawny. Gdyby nie był, przecież nikt by się nawet nie zastanawiał, czy można go pozbawić pożywienia i wody, prawda? Mówimy o 42-letnim pacjencie po wypadku na motocyklu, w którym doznał poważnego uszkodzenia mózgu. Pytanie, przed którym stoi dziś francuski wymiar sprawiedliwości, to czy przestać podawać mu pożywienie i wodę, bo nic nie wskazuje na to, by jego stan mógł się kiedykolwiek poprawić, czy jednak zasługuje na to, by nadal go karmić. Wielu ekspertów twierdzi, że mówienie w tym przypadku o zagłodzeniu jest niesprawiedliwe, bo Lambert od lat jest w stanie wegetatywnym i poddany jest tzw. daremnej terapii. Tylko co w tym przypadku oznacza termin „daremna"? Przecież sąd chce pozbawić Lamberta opieki nie dlatego, że ona nie jest skuteczna, tylko właśnie dlatego, że jest – utrzymuje go przy życiu. Dla wyjaśnienia, pacjent jest w stanie wegetatywnym albo w stanie minimalnej świadomości – według opinii różnych ekspertów. I rzeczywiście jest w tym stanie już od 2008 r. Lambert nie potrzebuje żadnej skomplikowanej terapii, leków, maszyn podtrzymujących życie. On oddycha samodzielnie. Wystarczy, by miał podłączoną tzw. rurkę gastrostomijną, przez którą podaje mu się pożywienie i wodę. Czyli, podobnie jak każdego innego pacjenta, trzeba go karmić, i tyle. Jeżeli ktoś używa tu pojęcia terapii daremnej, to tylko dlatego, że Lambert już zawsze będzie niepełnosprawny i niesamodzielny – tego nie zmienimy. Ale czy to znaczy, że jego życie jest bezwartościowe? Że możemy administracyjnie zdecydować, że on nie zasługuje na to, by żyć? Tyle że próby odpowiedzi na to pytanie dzielą nie tylko prawników, etyków, lekarzy, ale także rodzinę pacjenta. Jego rodzice pragną dalszej opieki medycznej, ale inne zdanie ma żona. I co, jako społeczeństwo, powinniśmy zrobić z takim niesamodzielnym, niepełnosprawnym człowiekiem? Ten problem bardzo przypomina głośną sprawę ze Stanów Zjednoczonych, w którą byłem mocno zaangażowany w latach 2003–2005, czyli przypadek Terri Schiavo. Ona również doznała ciężkiego uszkodzenia mózgu i była w bardzo podobnym stanie: wegetatywnym lub minimalnej świadomości, bo też były podzielone opinie. I podobnie było w rodzinie: rodzice i rodzeństwo chcieli, by ją utrzymywać przy życiu, a jej mąż – przeciwnie. Ta sprawa dzieliła nasz naród przez całe dwa lata. Ostatecznie sąd uznał, że to mąż powinien mieć prawo do podjęcia decyzji o jej śmierci, mimo że od dawna żył z inną kobietą, z którą miał już dwójkę dzieci. Jak zazwyczaj kończą się podobne sprawy? Bardzo często opinia publiczna w ogóle się o nich nie dowiaduje. Jeśli w rodzinie wszyscy się zgadzają, że to już czas wujka, dziadka czy siostry, to po prostu pozwala się takiej osobie umrzeć. Jeśli jednak wśród najbliższych zdania są podzielone, a sam pacjent zawczasu nie dał żadnych wytycznych, czego w podobnej sytuacji oczekuje, to sprawa trafia do sądu. W przypadku dwuletniego Alfiego Evansa spod Liverpoolu nie było kłótni w rodzinie. Rodzice zgodnie byli za podtrzymywaniem jego życia, a mimo to o sprawie zrobiło się głośno, bo według lekarzy mały Alfie nie miał szans przeżyć, a uporczywa terapia mogła mu przynieść tylko niepotrzebne cierpienie. Myślę, że to jednak podobny przypadek do spraw Lamberta i Schiavo. Oczywiście, mały Alfie potrzebował poważnej interwencji medycznej, ale to, co było najbardziej niepokojące w jego przypadku, to że właściwie nie postawiono mu żadnej konkretnej diagnozy medycznej. Lekarze nie wiedzieli, co spowodowało jego neurologiczną zapaść. Wcześniej była podobna sprawa niespełna rocznego Charliego Garda, ale wtedy jednak wiadomo było, na czym polega jego ciężka wada genetyczna. W każdym razie mamy tu grupę spraw, które przy wielu różnicach łączy zasadniczy problem: jak mamy jako społeczeństwo traktować pacjentów bardzo poważnie niesprawnych. I nie mówimy tu o ludziach ze śmiertelnymi chorobami, którzy sami zbliżają się do śmierci, lecz o pacjentach, którzy jednak są w stanie żyć. Tu naprawdę jest wiele pytań, które cały czas domagają się odpowiedzi. Nie da się przejść nad nimi do porządku dziennego. Jakie to pytania? Kim w ogóle są ci niesamodzielni, może nawet nieświadomi niczego ludzie? Czy są równi innym ludziom, czy gorsi? Czy można mówić o ich ludzkiej godności, czy nie są jednak pełnowartościowymi ludźmi? I gdzie jest ta granica? Kto ma o niej decydować? A może jednak jesteśmy zobligowani się nimi zajmować, opiekować? A jeśli tak, jest to obowiązkiem rodziny czy społeczeństwa? Ale gdzieś jednak leży jakaś obiektywna granica między leczeniem a daremną terapią. Gdzie pan ją wyznacza? To nie tak. Każdy człowiek może odmówić terapii, której nie chce się poddać. To święte prawo każdego chorego. Gdy umierał mój chory na alzheimera wujek, uczynił mnie swoim pełnomocnikiem i dał jasne polecenie: jeśli będzie już bardzo chory, nie chce dostawać żadnych antybiotyków. I gdy ten czas nadszedł, rzeczywiście odmówiłem leczenia w jego imieniu. A proszę mi uwierzyć, czułem się, jakbym wbijał wujkowi nóż w plecy. Naprawdę złamało mi to serce. Ale to było jego życzenie i wiem, że należy je uszanować. Problem jest wtedy, gdy pacjent nie wydał żadnych instrukcji. A jeszcze poważniejszy – gdy podzielone zdania mają jego najbliżsi. W takiej sytuacji, uważam, powinniśmy jako społeczeństwo zawsze stawać po stronie bezbronnego pacjenta. Nie mówię tu o poważnych, nieuleczalnych chorobach, ale pozbawienie niepełnosprawnej osoby podstawowej opieki, jak w przypadku Vincenta Lamberta, to zwykła dyskryminacja. Jeśli taka sprawa trafia przed sąd, to stojąc przed wyborem śmierć lub życie, sąd powinien po prostu opowiedzieć się za życiem, bo tylko w ten sposób unikniemy dyskryminacji bezbronnej ofiary. Czytając pańską książkę „Kultura śmierci. Gdy medycynie wolno szkodzić", nie sposób nie zauważyć, co zresztą podkreśla w przedmowie polski wydawca, że w naszych krajach mamy różne problemy. W skrócie: w USA tzw. terminalnych pacjentów zbyt łatwo pozbawia się prawa do terapii, w Polsce za to lekarze raczej boją się rezygnować nawet z uporczywej terapii i często narażają pacjentów na niepotrzebne cierpienie, by nie mieć na głowie prokuratury. Wszystko dlatego, że brakuje jasnych przepisów. Odwołam się do wielkiego amerykańskiego bioetyka Paula Ramseya, który już dawno stawiał sobie pytania, o których mówiłem wcześniej. W wydanej w 1973 r. książce „Pacjent jako osoba" pisał, że nie można na siłę walczyć o czyjeś życie, trzymać go w nieskończoność pod różnymi rurkami, maszynami itd. To pacjent jest najważniejszy, więc to od jego woli zależy, jak go powinniśmy traktować. Jeśli nie chce bardzo męczącej, dającej i tak niewielkie szanse na wyleczenie terapii, jeśli woli mieć czas, by spokojnie pogodzić się ze śmiercią, mieć jeszcze siły na pożegnanie się z bliskimi czy na przykład na pogodzenie z Bogiem, to trzeba mu to umożliwić. Po to są właśnie różnego rodzaju hospicja i cała medycyna paliatywna, by pacjenta traktować jak osobę. Natomiast zdecydowanie się nie zgadzam, by o życiu pacjenta decydowały rozmaite wyrocznie, w rodzaju zespołów bioetycznych czy jakichś podobnych. Jeśli pacjent chce się chwytać każdej możliwej opcji, by walczyć o życie, albo gdy rodzina jest zdania, że jego życie wciąż ma sens, to dlaczego ktoś zewnątrz miałby mieć prawo mówić: „Nie, jego życie nie jest warte opieki"? To nie jest traktowanie pacjenta jak osoby. Ale jest jeszcze czynnik ekonomiczny. Terapie bywają bardzo drogie, dlatego dochodzi tu kwestia sprawiedliwości. W krajach, gdzie służba zdrowia utrzymywana jest z podatków, istnieją często jasne wytyczne, kiedy walka o jedno życie jest niesprawiedliwa względem innych pacjentów, którzy mają dużo większe szanse na wyleczenie, a przecież może nie starczyć dla nich środków. Nie mam pojęcia, jak niektórym krajom udaje się trzymać budżet służby zdrowia w ryzach, kiedy to, co nazywamy medycyną, tak bardzo poszerza swe granice. Przecież to już nie tylko ratowanie życia, leczenie chorób, ale ludzie oczekują od medycyny rozmaitych innych rzeczy. Chcą, by spełniała ich zachcianki, by pomagała na przykład na starość utrzymać wyszukany styl życia, na przykład uprawiać ekstremalne sporty. Służba zdrowia ciągle rośnie i rośnie, i staje się coraz bardziej kosztowna. A tymczasem są ludzie, którzy na poważnie twierdzą, że niektórym pacjentom nie powinno się przedłużać terapii i można pozwolić im umrzeć, bo nie stać nas na ich leczenie... Moim zdaniem nie powinniśmy poświęcać tych najbardziej potrzebujących, a zarazem spełniać rozmaite zachcianki tych, którzy w zasadzie nie potrzebują żadnego leczenia. Żeby to nie zostało źle zrozumiane: nie chcę oceniać pod względem moralnym, czy ktoś potrzebuje danej kuracji czy nie. To jego sprawa. Ale jeśli mamy dokonywać segregacji pacjentów, bo brakuje nam środków na ich leczenie, to ci, którym grozi śmierć, są jednak najbardziej potrzebujący. Alternatywą jest bardzo niebezpieczny utylitaryzm, który skończy się tym, że zamiast ratować życie 95-letniego pacjenta, będziemy zajmować się pacjentami młodszymi, których z różnych względów bardziej opłaca się leczyć. Co w dzisiejszych czasach oznacza termin „naturalna śmierć"? Dobre pytanie. Jeśli francuski sąd zdecyduje, by Vincenta Lamberta odłączyć od rurki gastrostomijnej, to powiedzmy jasno – umrze śmiercią naturalną. Niektórzy moi koledzy by się ze mną nie zgodzili, powiedzieliby, że to eutanazja, zabójstwo. Nie uważam tak. Mogę się za to z nimi zgodzić, że to będzie wymuszenie jego śmierci, nawet jeśli sama śmierć będzie jak najbardziej naturalna. Inni koledzy po fachu twierdzą za to, że zaprzestanie podawania pożywienia i wody jest jak odłączenie od respiratora. Ale z nimi też się nie zgadzam. Znam sytuacje, gdy pacjenci, wbrew wszelkim przewidywaniom, jednak nie umierali pozbawieni wsparcia respiratora, jak niedawno pewna starsza, afroamerykańska kobieta w Teksasie, którą po 48 godzinach, gdy oddychała samodzielnie, przewieziono w końcu do hospicjum. Gdy odłączymy niesamodzielnemu człowiekowi pożywienie i wodę, to jednak nic nas nie może zaskoczyć. Jest tylko jedno rozwiązanie, do jakiego to doprowadzi, prawda? Dlatego moim zdaniem, chociaż tego zdania nie podziela, niestety, większość moich kolegów po fachu, odłączenie pożywienia i wody powinno być traktowane trochę inaczej niż zaprzestanie daremnej terapii, ale też inaczej niż tzw. legalne zabójstwo. Jeśli dobrze rozumiem, że pije pan do przypadku Vincenta Lamberta, to według mnie to coś pomiędzy eutanazją a odłączeniem od respiratora. Skoro już padło słowo „eutanazja", to gdy mówi pan o wolnym wyborze pacjenta, czy chce walczyć o życie, czy jednak woli umrzeć w spokoju w hospicjum, można by podejrzewać, że opowiada się pan za wolnym wyborem także w przypadku eutanazji. Eutanazja to nie jest tak prosta kwestia, jak niektórzy chcieliby ją widzieć. Jej legalizacja niesie ze sobą olbrzymie koszty. Spójrzmy na przypadki Holandii i Belgii, które zaczęły od zgody na eutanazję osób śmiertelnie chorych, strasznie cierpiących, a dziś poddają eutanazji ludzi starszych, którzy są zmęczeni życiem, niepełnosprawnych, ale też pacjentów z problemami psychicznymi, a do tego zgadzają się na transplantację ich narządów. Czy wyobraża pan sobie, by psychiatra, zamiast walczyć o życie na przykład pacjenta z depresją, zmagającego się z metafizycznym bólem, brakiem poczuciem sensu, informował go, że może zostać dawcą narządów? Moralnie to naprawdę bardzo grząski grunt. Każdy pacjent musi mieć poczucie, że zasługuje na najlepszą opiekę, jaką tylko medycyna może mu zaproponować. Legalizacja eutanazji rujnuje tę zasadę. Pacjenci tracą poczucie, że lekarze będą walczyli o ich życie do końca. Systemowe przyzwolenie na eutanazję prowadzi do tego, że pacjenci czują się porzuceni przez lekarzy. Bo jeśli zabijanie staje się akceptowalną odpowiedzią na ludzkie cierpienie, to medycyna przestaje być jasna i logiczna. To rujnuje całą naszą posthipokratejską medycynę. Ale nie pozwalając na eutanazję, zabieramy ludziom możliwość decydowania o swoim życiu i śmierci. Odbieramy im wolny wybór. Idąc tym tokiem myślenia, powinniśmy zaprzestać jakiejkolwiek prewencji prób samobójczych. Uważam, że kogoś, kto dowiaduje się, że ma raka z przerzutami, i prosi o samobójstwo wspomagane, powinniśmy traktować tak samo jak kogoś, kto chce skoczyć z mostu, bo zbankrutował jego biznes. Trzeba go wesprzeć, a nie pozostawić samego. Jakby pomagał pan kiedyś w hospicjum, wiedziałby pan, że na szkoleniach dla wolontariuszy to bardzo ważny wątek. Jeśli któryś z pacjentów choćby wspomni o samobójstwie, wolontariusz powinien od razu zgłosić to personelowi, by ten mógł zainterweniować. Miałem takie sytuacje. Lekarz podchodził wtedy do takiego pacjenta i pytał: „Co możemy zrobić, byś nie myślał o samobójstwie?". Musimy traktować chorych ludzi na równi ze zdrowymi. Wyobraża pan sobie taką rozmowę: – Chcę popełnić samobójstwo. – Nie, nie rób tego, warto żyć! – Ale mam raka. – A, to OK, tu są pigułki, po których umrzesz... Co dokładnie ma pan na myśli, pisząc w swej książce o „kulturze śmierci"? Właśnie to, że śmierć stała się akceptowalną odpowiedzią na ludzkie problemy. Gdy 15 lat temu w USA wyszło pierwsze wydanie tej książki, liczyłem, że ludzie potraktują to jako ostrzeżenie. Przewidziałem w niej, niestety, wiele zmian, które później zaszły w USA, Kanadzie, Europie Zachodniej. Dziś w obliczu tych zmian stają też Polacy. I warto, żebyście dokładnie wiedzieli, na czym one polegają. Bo to nie jest wcale prosta alternatywa, jakiś mityczny wolny wybór kontra jakieś archaiczne wartości. Myślę, że nie powinniście pozwolić, by na najważniejsze pytania dotyczące przyszłości naszej cywilizacji odpowiadała tylko jedna, kierująca się bardzo mocno ideologią grupa osób, którą nie wiadomo dlaczego niektórzy uważają za zupełnie bezstronnych bioetyków. W USA eutanazja wciąż nie jest legalna. Za to już osiem stanów przyzwoliło na tzw. samobójstwo wspomagane: Hawaje, Kalifornia, Oregon, Waszyngton, Kolorado, Vermont, New Jersey i dystrykt Columbii. Ale może w Stanach coś się zaczęło zmieniać w drugą stronę. W maju Alabama przyjęła bardzo restrykcyjne przepisy antyaborcyjne. To pokazuje tylko, jak bardzo podzielone jest amerykańskie społeczeństwo. W Alabamie zaostrzają przepisy antyaborcyjne, a w Wirginii, gdzie mieszkam, dyskutuje się, czy można „dobić" dziecko, które jakimś cudem zamiast umrzeć w trakcie aborcji, jednak przeżyło – czyli inaczej mówiąc, po prostu się urodziło. I nie widać, żeby w USA cokolwiek miało się zmienić. Jednak zapewne jest coś, czego pan 15 lat temu nie przewidział. Co pana zaskoczyło? Na pewno to, z jakim entuzjazmem legalną eutanazję przyjęło w 2015 r. społeczeństwo kanadyjskie. Doszliśmy do tego, że miliony ludzi nie mają żadnych wątpliwości, nie zadają żadnych pytań, wszystko dla nich jest oczywiste. Po ledwie kilku latach słyszymy, że w Kanadzie dyskutuje się już o poddawaniu eutanazji ludzi z demencją starczą, że powstają nawet szpitale pediatryczne przystosowane do tego rodzaju procedur. Ale to może nie powinno mnie aż tak dziwić, w końcu w Holandii są już nawet procedury pozwalające na poddawanie eutanazji noworodków z poważnymi wadami genetycznymi. Wszystko oczywiście w imię współczucia i podobno lepiej rozumianego niż dawniej człowieczeństwa... Wesley J. Smith jest amerykańskim prawnikiem i pisarzem, autorem popularnych książek o kwestiach bioetycznych. Jego głośna „Kultura śmierci. Gdy medycynie wolno szkodzić" właśnie została wydana po polsku przez wydawnictwo Medycyna Praktyczna. PLUS MINUS Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”: tel. 800 12 01 95
Pies Eutanazji ważący do 10 kg zostanie oszacowany na 1000-2000 rubli. Za co 10 kg koszt wzrasta o 1000 rubli. Spedition psa o wadze 50-60 kg będzie kosztować 5000-6000 rubli. Dzwoniąc do oddziału w domu, koszt wzrośnie o 500-1000 rubli dla wyzwania i kontroli. W prowincji koszt eutanazji może być tańszy o 25-30%. Trzymanie w domu
Ostatnio na świecie i w Polsce wiele się mówi o „prawie do eutanazji”. Wydaje się jednak, że popierający eutanazję czasem albo nie wiedzą, o co walczą, albo celowo próbują wprowadzić zamieszanie się, że etykietkę „eutanazja” otrzymuje leczenie przeciwbólowe terminalnie chorych osób i rezygnacja z uporczywej terapii. Również pojęcia eutanazji czynnej i biernej bywają tak wymieszane, że trudno właściwie sytuację ocenić. Czy to popierając, czy sprzeciwiając się eutanazji, warto mieć jasną świadomość, o co się walczy. Proponuję zatem uporządkowanie pierwsza - uporczywa terapiaWyobraźmy sobie następującą sytuację: człowiek jest poważnie chory, dotychczasowe próby leczenia przyczynowego się nie powiodły. Można wprawdzie próbować podjąć jakieś nadzwyczajne działania, ale doświadczenie wskazuje, że szanse powodzenia są bardzo niewielkie, żeby nie powiedzieć żadne, a jeśli coś się da osiągnąć, to będzie to jedynie niewielkie przedłużenie życia. Ceną jest wysiłek chorego, dodatkowe i w sumie niepotrzebne cierpienia, również brak czasu i sił na przeżycie własnego umierania i dokończenie swoich takiej sytuacji lekarz i pacjent mogą z takiego nadzwyczajnego leczenia zrezygnować. Ważne jest, by nie oznaczało to rezygnacji z tych zwyczajnych metod terapii, które są konieczne dla poprawy komfortu przeżywania ostatnich dni czy tygodni. W żadnym wypadku nie można też uznać za „nadzwyczajną metodę leczenia” karmienia i pojenia chorego. Odmowa tych ostatnich byłaby równoznaczna z druga - leczenie przeciwbóloweW niektórych chorobach - zwłaszcza nowotworowych - opanowanie bólu wymaga podawania narkotyków. Leczenie to wzbudza wiele kontrowersji, z kilku podając ciężko choremu człowiekowi morfinę często zdaje sobie sprawę, że może to skrócić jego życie o kilka dni, gdyż zmniejsza niektóre możliwości kompensacyjne organizmu. Z drugiej strony - jest to leczenie konieczne dla zmniejszenia bólu czy duszności. Takie leczenie jest uprawnione, gdyż jego celem nie jest pozbawienie człowieka życia, a zmniejszenie jego cierpień. Śmierć człowieka nadal jest śmiercią naturalną, a nie spowodowaną podaniem kwestia dotyczy przewlekłego stosowania narkotyków i możliwości uzależnienia. U osób śmiertelnie chorych, otrzymujących narkotyki jako leczenie przeciwbólowe, tego problemu się nie rozważa. Najczęściej w tej sytuacji uzależnienie nie zdąży się rozwinąć, ale nawet jeśli tak się stanie, i tak nie ustanie przyczyna bólu, a zatem pacjent będzie otrzymywał narkotyki do końca życia. Nie powstanie problem odstawienia narkotyku. Nie należy ograniczać z tego powodu podawania leków, które pozwolą człowiekowi względnie komfortowo przeżyć ostatni dany mu jest w tym kontekście jedna uwaga. Narkotyki w dużych dawkach mogą doprowadzić człowieka do stanu, w którym pogrąży się on w półśnie. Należy pamiętać, że to leczenie ma mu pomóc, zatem nie powinno przeszkodzić mu w wypełnieniu jego obowiązków - duchowych, wobec rodziny, prawnych i innych, które mogą być dla niego istotne. Człowiek powinien mieć możliwość zamknięcia swoich spraw na ziemi i nie wolno mu jej bierna - czyli zaniechanie leczeniaKiedy wobec tego mówimy o eutanazji biernej? Wtedy, gdy człowiekowi odmawia się leczenia, które mogłoby przynieść poprawę lub wyleczenie, w imię nieprzedłużania jego - pełnego cierpień - życia. Byłoby nią na przykład nieleczenie zapalenia płuc u osoby sparaliżowanej czy u dziecka z zaawansowanymi wadami wrodzonymi. Zapalenie płuc można wyleczyć, a celem odstąpienia od leczenia jest w tym wypadku spowodowanie śmierci osoby, której życie jest - naszym lub jej zdaniem - zbyt uciążliwe lub czynna - czyli czynne działanie w celu spowodowania śmierciMetoda może być różna. Może to być - i najczęściej jest - podanie leku, który zatrzyma akcję serca czy oddech. Nie ma tu znaczenia rodzaj podawanego środka. Czynną eutanazją będzie podanie wspomnianej wyżej morfiny, jeśli poda się ją w dawce, która ma spowodować, że człowiek przestanie oddychać. Ważny jest cel "z litości"Warto na koniec dodać, że eutanazją nazywamy spowodowane współczuciem zabicie człowieka na jego życzenie. Nadużyciem jest nazywanie eutanazją sytuacji gdy lekarz podał pacjentce morfinę w śmiertelnej dawce nie informując o tym ani jej samej, ani jej siostry „bo były gorliwymi katoliczkami i nigdy by się nie zgodziły”, a on musiał „postąpić humanitarnie”. W tym przypadku mówienie o „eutanazji” jest eufemizmem - mamy do czynienia ze zwykłym definicji. Kościół sprzeciwia się eutanazji biernej i czynnej, dopuszcza natomiast rezygnację z uporczywej terapii i leczenie przeciwbólowe. Opowiadając się za lub przeciw warto wiedzieć, o czym mówimy. Warto również rozumieć te pojęcia dla siebie. Z chorobą i śmiercią spotykamy się wszyscy, najpierw w rodzinie, kiedyś z własną. Warto wiedzieć, by nasza niewiedza nie spowodowała, że ktoś bliski będzie cierpiał ponad miarę, ale też by współczucie drugiemu człowiekowi i bezradność wobec cierpienia nie doprowadziły nas do błędnych decyzji.
Translations in context of "znam to z" in Polish-English from Reverso Context: Znam to z własnego gorzkiego doświadczenia.
1. Pojęcie eutanazji Słowo „eutanazja” znaczy w języku starogreckim „dobra śmierć” (eu – dobry, thanatos – śmierć). Używa się go zwykle dla opisu sytuacji, w której osoba X powoduje pod wpływem współczucia dla nieuleczalnie chorej i cierpiącej osoby Y śmierć tej osoby. Taka definicja eutanazji jest jednak bardzo ogólnikowa i wymaga doprecyzowania. W literaturze przedmiotu wyróżnia się wiele typów eutanazji: czynną, bierną, dobrowolną, adobrowolną i przymusową) (Stoffell [2001] s. 272-279; Rachels [1980] s. 28-32). Eutanazją czynną jest wykonanie czynności powodującej śmierć osoby nieuleczalnie chorej i cierpiącej (np. przez iniekcję środka powodującego szybką i bezbolesną śmierć). Eutanazją bierną jest powstrzymanie się od wykonania czynności, które mogłyby przedłużyć życie osoby nieuleczalnie chorej i cierpiącej (np. operacji, masażu serca, podłączenia do respiratora) lub zaprzestanie wykonywania czynności podtrzymującej życie takiej osoby (np. odłączenie respiratora czy sondy dostarczającej pożywienie). Innymi słowy, dokonać eutanazji biernej to pozwolić umrzeć osobie nieuleczalnie chorej i cierpiącej. Eutanazja dobrowolna (voluntary) jest eutanazją dokonywaną na życzenie osoby nieuleczalnie chorej i cierpiącej. Eutanazja adobrowolna (nonvoluntary) jest eutanazją dokonywaną w sytuacji, gdy nieuleczalnie chory i cierpiący nie może wyrazić swojej woli. Eutanazja przymusowa (involuntary) jest eutanazją dokonywaną wbrew woli nieuleczalnie chorego i cierpiącego. Eutanazja przymusowa (czynna i bierna) jest z oczywistych względów moralnie niedopuszczalna (nawet wtedy, gdy dokonuje się jej pod wpływem współczucia), gdyż jest rodzajem morderstwa i jako taka jest prawnie zakazana we wszystkich państwach. W przypadku eutanazji dobrowolnej biernej pojawia się konflikt między dwoma obowiązkami lekarza – ratowania życia pacjenta oraz poszanowania prawa pacjenta do odmowy wyrażenia zgody na leczenie, uznaje się jednak powszechnie, że ten drugi obowiązek przeważa nad pierwszym. Eutanazja dobrowolna bierna jest więc moralnie dopuszczalna. Warto zauważyć, że ten typ eutanazji akceptowany jest także w ramach judaizmu i chrześcijaństwa, które są stanowczo przeciwne eutanazji dobrowolnej czynnej. Natomiast status etyczny pozostałych typów eutanazji – dobrowolnej czynnej i adobrowolnej (czynnej i biernej) nie jest jasny. W dalszej części zostaną dokładniej przeanalizowane argumenty przemawiające za i przeciw moralnej dopuszczalności tych dwóch typów eutanazji. 2. Eutanazja czynna dobrowolna Ten typ eutanazji jest paradygmatyczny, dlatego warto zdefiniować go precyzyjniej, niż uczyniono to w poprzednim punkcie. Z eutanazją czynną dobrowolną mamy do czynienia wtedy, gdy: a) pacjent jest nieuleczalnie chory; b) jego śmierć nastąpi w niedługim czasie; c) cierpi straszliwy fizyczny ból, którego nie da się uśmierzyć; d) jakość jego życia jest bardzo niska i nie ma nadziei na jej poprawę; e) wyraża świadomie i stanowczo prośbę o uśmiercenie; f) osoba dokonująca eutanazji spełnia tę prośbę pod wpływem współczucia i w celu zapobieżenia dalszemu cierpieniu pacjenta. Nie wszystkie z wymienionych wyżej warunków prośby o eutanazję (tj. warunków a-d), wydają się równie istotne, tj. wydaje się, że nie wszystkie z nich muszą być spełnione, aby prośbę pacjenta o uśmiercenie traktować jako prośbę o eutanazję. Można bowiem sądzić, że z prośbą o eutanazję mamy do czynienia także wtedy, gdy pacjent nie ma perspektywy rychłej śmierci (np. gdy w wyniku wypadku jest całkowicie sparaliżowany lub gdy w wyniku poparzenia utracił wzrok, jego ciało jest zniekształcone i cierpi straszliwy ból), tj. gdy nie jest spełniony warunek b, a także wtedy, gdy pacjent nie doświadcza cierpienia fizycznego, lecz cierpienie psychiczne związane z obniżeniem jakości życia (np. na skutek całkowitego paraliżu), tj. gdy nie jest spełniony warunek c. Spór o to, czy warunki b i c są warunkami koniecznymi prośby o eutanazję, nie będzie jednak miał większego znaczenia dla dalszych rozważań na temat moralnej dopuszczalności eutanazji dobrowolnej czynnej. Argumenty za moralną dopuszczalnością eutanazji dobrowolnej czynnej Przed prezentacją argumentów za i przeciw moralnej dopuszczalności eutanazji dobrowolnej czynnej należy podkreślić, że uznanie eutanazji za moralnie dopuszczalną lub moralnie niedopuszczalną nie przesądza ipso facto, że eutanazja powinna być, odpowiednio, prawnie dozwolona lub zakazana. Jest tak dlatego, iż można sformułować pozamoralne argumenty zarówno za jak i przeciw regulacji prawnej dopuszczającej eutanazję. Najbardziej znanym argumentem pozamoralnym za przyjęciem regulacji prawnej zakazującej eutanazji jest argument z równi pochyłej. Zgodnie z tym argumentem legalizacja eutanazji rozpocznie nieuchronnie proces prowadzący do erozji w świadomości społecznej szacunku dla życia ludzkiego. Argument ten można interpretować dwojako: jako tezę logiczną albo jako tezę psychologiczną (Rachels [1980] s. 57-60; argument ten często pojawia się też w głośnej pracy: Fenigsen [1994]). Jako teza logiczna stwierdza on, że zdanie „Eutanazja jest dopuszczalna w świetle prawa”, pociąga za sobą logicznie zdanie „Życie ludzkie nie posiada dużej wartości”. Trudno zrozumieć, w jakim sensie owo drugie zdanie miałoby wynikać z pierwszego: w zbiorze przesłanek uzasadniających eutanazję nie mieści się przesłanka mówiąca o braku wartości czy niskiej wartości życia ludzkiego jako takiego, lecz jedynie życia pełnego niczemu nie służącego i nieusuwalnego cierpienia. Wersja logiczna argumentu z równi pochyłej nie daje się więc utrzymać. W wersji psychologicznej argument ten głosi, że legalizacja eutanazji z dużym prawdopodobieństwem doprowadzi do erozji w świadomości społecznej szacunku dla życia ludzkiego. Jest więc pewną hipotezą empiryczną na temat związku między przyjęciem określonych regulacji prawnych a zmianami w świadomości społecznej. Tej wersji argumentu z równi pochyłej nie można z góry odrzucić jako fałszywej. Niemniej należy podkreślić, że (dość cząstkowe) badania empiryczne prowadzone w państwach, które zalegalizowały eutanazję ( w Holandii i Belgii), nie potwierdzają hipotezy, że taki związek istnieje. Argumentując z analogii, można także zauważyć, że inne przypadki dopuszczalnego zabójstwa, np. działanie w obronie koniecznej, nie doprowadziły do obniżenia szacunku dla życia ludzkiego. Kolejnym argumentem pozamoralnym przeciw legalizacji eutanazji jest tzw. argument z możliwości nieoczekiwanych wyleczeń (the argument from the possibility of unexpected cures) (Rachels [1980] s. 50-51). Zważywszy jednak na to, że przy obecnym rozwoju medycyny szansa „nieoczekiwanych wyleczeń”, nieprzewidywalnych na gruncie wiedzy medycznej, jest nader niska, argument ten należy uznać za nieprzekonujący. Równie słaby wydaje się inny pozamoralny argument przeciw legalizacji eutanazji, który można nazwać argumentem z możliwości nadużyć. Stwierdza on, że eutanazja byłaby w pełni akceptowalna, gdyby była przeprowadzana zgodnie z procedurami przewidzianymi przez ustawodawstwa państw dopuszczające eutanazję, ale istnieje mała szansa, że będzie tak przeprowadzana – bardziej prawdopodobne wydają się jej nadużycia, polegające na uśmiercaniu osób, które w istocie nie żądają eutanazji (ten argument jest podobny do argumentu z równi pochyłej, gdyż wskazuje na negatywne i niezamierzone skutki legalizacji eutanazji). Wydaje się jednak, że odpowiednia konstrukcja i kontrola procedur (np. w postaci wymogu, aby pacjent wyraził swoją wolę dokonania eutanazji w obecności świadków, a następnie – po odpowiednio długim okresie – powtórzył to oświadczenie, oraz wymogu, aby sam lekarz przed dokonaniem eutanazji skonsultował swoją decyzję ze specjalistą z zakresu etyki postępowania z osobami umierającymi) może wyeliminować przypadki nadużyć lub przynajmniej bardzo zredukować ich występowanie. Natomiast argumentem pozamoralnym za legalizacją eutanazji jest argument, który można nazwać argumentem z nieuchronności eutanazji. Mówi on, że nawet jeśli eutanazja nie zostanie zalegalizowana, ludzie i tak będą ją praktykować, tyle że w sposób nieuregulowany i prowadzący do wielu nadużyć. W pozostałej części tego punktu omówione zostaną trzy główne argumenty za moralną dopuszczalnością eutanazji: argument z minimalizacji cierpienia, argument z godności oraz argument z autonomii. Argument z minimalizacji cierpienia. Zgodnie z tym argumentem eutanazja jest moralnie dopuszczalna, gdyż kładzie kres cierpieniom fizycznym czy psychicznym pacjenta – cierpieniom, których intensywność jest trudna do wyobrażenia dla tych, którzy czegoś podobnego nigdy nie doświadczyli. Ten argument może być podbudowany etyką utylitarystyczną, która nakazuje zwiększać ilość szczęścia w świecie, a tym samym minimalizować ilość cierpienia. Argument z godności. Argument ten mówi, że godność osoby wymaga, aby człowiek mógł położyć kres swojemu życiu, gdy straciło ono dla niego sens. Argument ten znany był stoikom. Pewnej przewrotnej postaci tego argumentu bronił też Nietzsche: „Trzeba umrzeć dumnie, skoro żyć dumnie dłużej już nie można. [Właściwa jest – przyp. W. Z.] śmierć dobrowolna, śmierć we właściwej chwili, ze zupełną przytomnością i pogodą, w otoczeniu dzieci i świadków: śmierć taka, by rzeczywiste pożegnanie było jeszcze możliwe, by ten kto się żegna, był jeszcze obecny (…) Należałoby, z miłości do życia, pragnąć (…) śmierci wolnej, świadomej, przewidzianej, od przypadku nie zależnej” (Nietzsche [1905] s. 95-96). Nietzsche zdaje się zatem sugerować, że godność osoby wymaga, aby człowiek położył kres swojemu życiu, gdy straciło ono dla niego sens. O ile więc argument z godności mówi w swym klasycznym ujęciu, że z godności ludzkiej wynika prawo do eutanazji, o tyle w wersji nietzscheańskiej mówi on, że z godności człowieka wynika w pewnych okolicznościach obowiązek prośby o eutanazję. Rzecz jasna, we współczesnych dyskusjach na temat eutanazji niemal nikt ze zwolenników moralnej dopuszczalności eutanazji nie próbuje bronić tezy, że kiedykolwiek może spoczywać na nas obowiązek prośby o eutanazję. Teza, iż taki obowiązek na nas spoczywa, nie tylko jest moralnie nieakceptowalna, ale także otwiera drogę do usprawiedliwienia eutanazji przymusowej. Argument z autonomii. Niektórzy za argument pozamoralny za legalizacją eutanazji uznają argument z autonomii (takie stanowisko zajmuje np. Rachels [1980]). Zważywszy jednak na to, że zasada autonomii wydaje się być zasadą moralną, argument z autonomii chyba słuszniej będzie zaliczyć do argumentów za moralną dopuszczalnością eutanazji. Zasada autonomii w jednej ze swoich interpretacji mówi, że nikt nie powinien zakazywać innej osobie dokonywania czynów, które mieszczą się w ramach jej wolności osobistej, tj. czynów, które dotyczą wyłącznie jej samej, a zatem nie wyrządzają krzywdy innym osobom. Zasada ta prowadzi bezpośrednio do usprawiedliwienia samobójstwa, a – po odpowiednim doprecyzowaniu – także wspomaganego samobójstwa i eutanazji. To doprecyzowanie polega na włączeniu w obręb czynów mieszczących się w ramach wolności osobistej osoby X także działań innych osób, które dotyczą wyłącznie osoby X i na dokonanie których osoba X i owe inne osoby wyraziły zgodę. Zasada autonomii dopuszcza więc działania, które następują w wyniku dobrowolnej zgody osób, których owe działania dotyczą. Przeciw argumentowi z autonomii podnosi się często zarzut, że prośba o eutanazję nie jest nigdy przejawem autonomii, lecz raczej przejawem jej braku, z uwagi na wyjątkowo dramatyczne, wykluczające możliwość dokonania głębokiego i wszechstronnego namysłu, warunki (nieuleczalna choroba, cierpienie fizyczne lub psychiczne), w jakich ex definitione jest formułowana. Ten zarzut skrywa w sobie trafną intuicję, iż w samą naturę prośby o eutanazję – jako prośby formułowanej w wyjątkowo dramatycznych warunkach – wpisane jest ryzyko, że będzie ona podjęta bez należytego namysłu, pod wpływem emocji. Wbrew jednak temu, co sugeruje wspomniany zarzut, nie jest tak, że to ryzyko musi się zawsze urzeczywistnić. Wydaje się, że jeśli pacjent prosi o eutanazję wielokrotnie i niezmiennie w dostatecznie długim przedziale czasowym, jego prośbę można uznać za wystarczająco przemyślaną i stanowiącą przejaw jego autonomii. Argumenty przeciw moralnej dopuszczalności eutanazji dobrowolnej czynnej Wśród argumentów tych wyróżnić można: argument z niemoralności zabijania, argumenty religijne oraz argument z imperatywu kategorycznego. Argument z niemoralności zabijania (ze świętości życia). Zgodnie z tym argumentem każde zabójstwo – jako godzące w zasadę świętości życia – jest złe, a więc eutanazja – jako forma zabójstwa – jest również zła. Słabość tego argumentu tkwi w tym, że zgodnie z raczej powszechnymi intuicjami etycznymi zakaz zabójstwa nie jest regułą bezwyjątkową. Można spierać się, co jest wyjątkiem, ale nie ma wątpliwości, że takie wyjątki istnieją. Wydają się nimi być na pewno zabójstwo w obronie koniecznej oraz zabójstwo na wojnie, jeśli jest to wojna sprawiedliwa i prowadzona zgodnie z określonymi regułami (jest zaś sporne, czy wyjątkiem takim jest np. kara śmierci). Otóż ważny argument przemawiający za tym, że eutanazja jest takim wyjątkiem, stanowi fakt, iż we wszystkich moralnie niedopuszczalnych formach zabójstwa ofiara jest uśmiercana wbrew własnej woli, traci coś dla niej ogromnie cennego, tj. życie, a sprawca takiego zabójstwa odnosi z niego taką czy inną korzyść (Rachels [1980] s. 45-46). W eutanazji nie ma żadnej z tych trzech cech: pacjent zabijany jest na własne życzenie, nie traci nic dla siebie cennego, gdyż właśnie życie – dobro chronione przez zakaz zabójstwa – przestało mieć dla niego jakąkolwiek wartość, a sprawca zabójstwa nie odnosi z owego zabójstwa żadnej korzyści. Argumenty religijne. Jak wiadomo, w starożytności samobójstwo i eutanazja były uznawane za moralnie dopuszczalne przez wielu, jeśli nie większość, myślicieli (choć np. przeciwni samobójstwu byli Pitagoras i Platon). Za akceptowalne uznawane było rozstanie się z życiem w sytuacji, gdy jego dalsze trwanie traciło jakikolwiek sens. Można więc powiedzieć, że dla starożytnych wartością nie było samo życie, lecz dobre życie. Inne podejście do samobójstwa i eutanazji prezentuje judaizm i chrześcijaństwo (wśród myślicieli chrześcijańskich jedyne znaczące wyjątki to T. Morus, święty Kościoła katolickiego, który w swojej Utopii dopuszczał eutanazję osób beznadziejnie chorych i cierpiących straszliwy ból, oraz – współcześnie – H. Küng). W ramach tych religii pojawiają się trzy zasadnicze argumenty przeciw samobójstwu i eutanazji. Pierwszym z nich jest religijnie uzasadniona zasada świętości życia: samo życie jest wartością, ponieważ jest darem Boga (religie te dodatkowo głosiły, że życie każdego człowieka jest równie cenne). Ten argument – z przytaczanych wyżej względów – może się wydać nieprzekonujący. Względy te zresztą uznają wspomniane religie, gdyż dopuszczają w pewnych okolicznościach zabójstwo (np. w ramach obrony koniecznej). Zasada świętości życia nie wystarcza więc do uzasadnienia tezy o niemoralnym charakterze eutanazji. Drugi argument mówi, że eutanazja jest uzurpacją prerogatyw Boga: Bóg powinien decydować, kiedy umrzemy. Na paradoksalną konsekwencję tego argumentu zwrócił uwagę już D. Hume (w eseju Of Suicide), pisząc, że jeśli przyjmiemy, iż tylko Bóg może decydować, kiedy dany człowiek umrze, to musimy w konsekwencji przyjąć, że ingerujemy w prerogatywy boskie nie tylko wtedy, gdy zabijamy innych na ich prośbę, ale także wtedy, gdy ich leczymy (gdyż także w tym ostatnim przypadku próbujemy przesunąć naturalny moment śmierci). Wreszcie ostatni argument stwierdza, że cierpienie jest częścią Bożego planu i dlatego powinniśmy heroicznie dźwigać je do końca, jakkolwiek straszne by było. Ten argument wydaje się być jednak obrazą dla osoby cierpiącej straszliwy ból (Rachels [1980] s. 49). Osoba, która przedstawiłaby ten argument osobie proszącej o eutanazję po to, aby skłonić ją do wycofania tej prośby, dałaby tym samym dowód całkowitego braku wrażliwości i empatii. Argument ten ma także defekt teoretyczny, ponieważ wynika z niego (podobnie jak z drugiego argumentu) zakaz stosowania jakichkolwiek środków mających ulżyć w cierpieniu (gdyż cierpienie jest częścią Bożego planu). Jego wariantem jest argument, że cierpienie należy znosić, bo uszlachetnia. Teza o uszlachetniającym charakterze straszliwego cierpienia wydaje się jednak zupełnie bezpodstawna. Argument z imperatywu kategorycznego. Zważywszy na to, że I. Kant był przeciwnikiem eutanazji, można by sądzić, że imperatyw kategoryczny – fundament etyki kantowskiej – będzie prowadził do uznania eutanazji za moralnie niedopuszczalną. Takie przekonanie, jak zobaczymy, jest jednak błędne. Imperatyw kategoryczny w jednym ze swoich sformułowań mówi, że należy postępować wedle takich maksym, co do których moglibyśmy chcieć, aby stały się powszechnie obowiązujące (tj. powszechnie stosowane). Próbując za jego pomocą rozstrzygnąć kwestię moralnej dopuszczalności eutanazji, należy zauważyć, że na eutanazję można spojrzeć z perspektywy osoby proszącej o eutanazję i osoby dokonującej eutanazji. W pierwszym wypadku maksyma dopuszczająca eutanazję będzie mieć następującą treść: „Powinno się prosić o eutanazję, ilekroć jest się nieuleczalnie chorym i cierpiącym”. Jest oczywiste, że imperatyw kategoryczny nie pozwala jednoznacznie rozstrzygnąć, czy maksyma ta jest akceptowalna: niektórzy chcieliby, aby stała się maksymą powszechnie obowiązującą (tj. powszechnie stosowaną), inni byliby jej przeciwni. To, które z tych dwóch stanowisk zajmiemy, będzie zależeć od tego, jakie inne argumenty moralne za i przeciw eutanazji jesteśmy gotowi przyjąć. Z podobną sytuacją będziemy mieć do czynienia wtedy, gdy spojrzymy na eutanazję z perspektywy osoby proszonej o dokonanie eutanazji (jej maksyma, którą chcemy poddać testowi imperatywu kategorycznego, będzie brzmieć: „Powinieneś zabić człowieka, który jest nieuleczalnie chory, cierpi straszliwy ból i prosi cię, abyś go uśmiercił”). Imperatyw kategoryczny nie prowadzi więc do żadnych jednoznacznych konkluzji w kwestii moralnej dopuszczalności eutanazji. Powyższy przykład jest wsparciem dla ogólniejszej tezy mówiącej, że imperatyw kategoryczny jest niewystarczający do rozstrzygnięcia szeregu ważnych problemów etycznych. Tę część rozważań zakończyć wypada zwięzłym omówieniem współczesnych regulacji prawnych dotyczących eutanazji czynnej dobrowolnej. Eutanazja taka jest tzw. zwykłym typem zabójstwa w Wielkiej Brytanii, Francji, Kanadzie i Szwecji, a tzw. uprzywilejowanym typem zabójstwa w Polsce, Niemczech, Austrii, Włoszech i Grecji (szczegółowe omówienie regulacji prawnych dotyczących eutanazji można znaleźć w: Pietrzykowski [2010] s. 179-239). Natomiast jest legalna w Holandii i Belgii. W prawie polskim eutanazja czynna dobrowolna regulowana jest w Kodeksie Karnym w art. 150, który stwierdza, że „Kto zabija człowieka na jego żądanie i pod wpływem współczucia dla niego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat”. Artykuł ten mówi także, że „w wyjątkowych wypadkach sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia”. Powtórzmy jeszcze, że w Polsce – tak jak we wszystkich państwach – dozwolona jest eutanazja bierna dobrowolna. 3. Eutanazja adobrowolna Eutanazja adobrowolna (czynna i bierna) może być dokonana w dwóch różnych sytuacjach: a) w stosunku do osoby, względem której prowadzona jest uporczywa terapia (ten typ eutanazji jest nazywany niekiedy „ortotanazją”); b) w stosunku do osoby znajdującej się w tzw. stanie wegetatywnym. Uporczywa terapia polega na sztucznym podtrzymywanie życia przy pomocy środków nadzwyczajnych w sytuacji, gdy wydłuża to tylko fazę umierania. Osoba znajduje się w stanie wegetatywnym, jeśli pozbawiona jest świadomości oraz nie ma szansy na jej odzyskanie. W stosunku do osoby znajdującej się w stanie wegetatywnym nie jest prowadzona żadna terapia, jedyną „terapią” są działania podtrzymujące jej funkcje życiowe. Wedle przeważającej opinii eutanazja adobrowolna w stosunku do osoby, względem której prowadzona jest uporczywa terapia, jest moralnie dopuszczalna; zgodnie z tą opinią leczenie powinno być prowadzone tylko za pomocą zwykłej terapii, tj. do granic terapii uporczywej. Ten typ eutanazji jest prawnie dozwolony we wszystkich państwach. Przypadkiem moralnie kontrowersyjnym jest sytuacja osoby znajdującej się w stanie wegetatywnym. Zwolennicy tezy, iż człowiek jest osobą od momentu poczęcia do momentu śmierci, na ogół są przeciwni eutanazji dobrowolnej względem osób w stanie wegetatywnym. Natomiast zwolennicy tezy, iż człowiek jest osobą tylko wtedy, gdy jest świadomy lub przynajmniej ma szansę na odzyskanie świadomości, będą się opowiadać za moralną dopuszczalnością eutanazji w takich wypadkach. Te dwa przeciwstawne poglądy są jednak formułowane przy założeniu, że osoby uznane za będące w stanie wegetatywnym są rzeczywiście w tym stanie (tak jak go zdefiniowaliśmy powyżej, tj. są pozbawione świadomości i bez szans na jej odzyskanie). W świetle najnowszych badań neurobiologicznych to założenie wydaje się jednak trudne do utrzymania. Badania te (prowadzone przez A. Owena na Uniwersytecie Cambridge) pokazują, że stosunkowo wiele osób (ok. 40%, choć szacunki muszą być tutaj ostrożne) znajdujących się rzekomo w stanie wegetatywnym przejawia w istocie pewną minimalną świadomość, co sprawia, że pewna ograniczona komunikacja z tymi osobami staje się możliwa (Monti & al. [2010]). Komunikacja ta odbywa się poprzez zadawanie im pytań rozstrzygnięcia, tj. takich, na które odpowiedź brzmi „tak” lub „nie”. Jeśli pacjent chce odpowiedzieć „tak”, powinien pomyśleć o jakiejś czynności ruchowej (np. grze w tenisa), co powoduje widoczną w badaniu fMRI aktywizację obszarów mózgu odpowiedzialnych za takie czynności; jeśli natomiast chce odpowiedzieć „nie”, powinien pomyśleć o jakiejś czynności testującej jego świadomość przestrzenną, co powoduje widoczną w badaniu fMRI aktywizację obszarów mózgu odpowiedzialnych za wykonywanie takich zadań. Oczywiście korelacja odpowiedzi „tak” lub „nie” z określonymi zadaniami mentalnymi i w konsekwencji z aktywizacją określonych obszarów mózgu ma charakter konwencjonalny – mogłaby być odwrotna niż przedstawiona wyżej. Opisane badania mają bardzo doniosłe konsekwencje praktyczne. Po pierwsze, okazuje się, że przesłanki eutanazji adobrowolnej (brak świadomości, brak szansy na jej odzyskanie i w rezultacie niemożliwość wyrażenia swojej woli) nie są spełnione w przypadku bardzo wielu osób, co do których sądzono do niedawna, że te przesłanki spełniają. Jest jasne, że takie osoby – będące w rzekomo wegetatywnym stanie, a w rzeczywistości przejawiające minimalną świadomość pozwalającą na komunikację z nimi – mają prawo do eutanazji dobrowolnej biernej, tj. mogą zażądać odłączenia od aparatury podtrzymującej ich funkcje życiowe. W związku z tym wydaje się, iż obowiązkiem lekarza jest zadanie takiej osobie pytania, czy chce, aby odłączono ją od aparatury podtrzymującej jej funkcje życiowe, a więc, czy chce, aby pozwolono jej umrzeć. Oczywiście takie pytanie musi być zadane we właściwym czasie, w sposób delikatny i bez wywierania jakiejkolwiek presji. Po drugie, opisane badania skłaniają do refleksji, czy nie byłoby właściwe przyjęcie domniemania, że każda osoba uznawana do tej pory za będącą w stanie wegetatywnym pozostaje w istocie w stanie minimalnej świadomości i w konsekwencji przyjęcie zakazu dokonywania eutanazji wobec takich osób. Przyjęcie takiego domniemania i wynikającego z niego zakazu byłoby uzasadnione podejrzeniem, że stan minimalnej świadomości przejawia być może znacznie więcej niż 40% osób uznawanych dotychczas za pozostające w stanie wegetatywnym, tyle że na obecnym etapie rozwoju nauki nie potrafimy tego stanu stwierdzić i nawiązać z tymi osobami jakiejś komunikacji. 4. Kilka uwag o „zwykłym” i wspomaganym samobójstwie Warto w tym miejscu wspomnieć o dwóch rodzajach czynów, które wykazują pewne podobieństwo do eutanazji – „zwykłym” samobójstwie oraz samobójstwie wspomaganym przez lekarza (physician-assisted suicide). W przypadku „zwykłego” samobójstwa człowiek zabija siebie bez niczyjej pomocy, zaś w przypadku samobójstwa wspomaganego lekarz pomaga osobie cierpiącej w dokonaniu samobójstwa (np. podaje określony lek), ale samą czynność zabójstwa wykonuje osoba cierpiąca. Podobieństwo między „zwykłym” samobójstwem, samobójstwem wspomaganym i eutanazją jest oczywiste: wynika ono stąd, że we wszystkich trzech typach zabójstwa ostateczną przyczyną sprawczą jest wola samej jego ofiary (słowo „ofiara” nie jest w tym przypadku właściwe, ale posługujemy się nim z braku lepszego). Z tych trzech typów zabójstwa niewątpliwe najbardziej kontrowersyjna jest eutanazja, gdyż angażuje ona inną osobę niż ofiara w sposób wyjątkowo głęboki – to właśnie ta osoba dokonuje czynu powodującego uśmiercenie. W wypadku samobójstwa wspomaganego zaangażowanie innej osoby niż ofiara jest mniejsze, brak go zaś zupełnie przy „zwykłym” samobójstwie. Z tego względu wydaje się, że kto uznaje eutanazję za moralnie dopuszczalną, musi uznać a fortiori za moralnie dopuszczalne „zwykłe” i wspomagane samobójstwo (rzecz jasna uznanie „zwykłego” samobójstwa za moralnie dopuszczalne nie pociąga za sobą uznania za moralne dopuszczalnych samobójstwa wspomaganego i eutanazji). Wynika stąd oczywisty wniosek, iż system prawny dopuszczający eutanazję i penalizujący wspomagane samobójstwo będzie systemem aksjologicznie niespójnym. Warto dodać, że pomoc w samobójstwie (nie tylko osobom terminalnie chorym) jest dozwolona w Szwajcarii (gdzie eutanazja czynna dobrowolna jest zakazana), a także w Holandii i Belgii (w tych dwóch państwach eutanazja czynna dobrowolna jest dozwolona). 5. Paradoksalność dyskusji na temat eutanazji Jest niewątpliwie prawdą, że większość sporów bioetycznych to spory nierozstrzygalne: każda ze stron w nich uczestniczących dysponuje jakimś silnym moralnym argumentem, który przekonuje ją o słuszności własnego stanowiska. Paradoksalnie, spór o legalizację eutanazji dobrowolnej czynnej wydaje się pod tym względem wyjątkowy. W prowadzonych wyżej rozważaniach podjęto próbę wykazania, że przeciwnicy legalizacji eutanazji nie są w stanie podać żadnego silnego argumentu moralnego przeciw jej legalizacji, natomiast zwolennicy legalizacji eutanazji są w stanie podać kilka silnych argumentów moralnych wspierających ich stanowisko (argument z minimalizacji cierpienia, argument z autonomii, argument z godności). Jedyny poważny argument, jakim dysponują przeciwnicy legalizacji eutanazji, to argument pozamoralny – argument z równi pochyłej. Wydaje się jednak, że w świetle dotychczasowych badań empirycznych argument ten nie daje się utrzymać. Nie widać więc dobrych racji za odrzuceniem poglądu, iż osoba, której życie straciło sens wskutek nieuleczalnej choroby, która cierpi straszliwy, niczemu niesłużący ból, może takiemu życiu położyć kres, prosząc o eutanazję. Paradoksalnie, wydaje się, że taki pogląd jest przyjmowany implicite także w tych systemach prawnych, w których eutanazja nie jest jeszcze uznawana za legalną. W systemach tych przyjmuje się bowiem zwykle regulacje, które przewidują w nadzwyczajnych okolicznościach możliwość nadzwyczajnego złagodzenia kary, a nawet odstąpienia od jej wymierzenia. Rzecz w tym, że w praktyce te nadzwyczajne okoliczności są najczęściej zwykłymi okolicznościami moralnie dopuszczalnej eutanazji. Innymi słowy, jeśli mamy do czynienia z eutanazją spełniającą warunki eutanazji dobrowolnej czynnej, ipso facto (tj. z racji samej natury tego typu eutanazji jako zabójstwa cierpiącej osoby pod wpływem współczucia dla niej i na jej życzenie) występują nadzwyczajne okoliczności, które uzasadniają nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpienie od jej wymierzenia. Takie regulacje wydają się więc aksjologicznie niespójne. Jeśli eutanazję uznaje się za moralnie dopuszczalną, a za taką wydaje się ją uznawać ustawodawca, traktowanie jej jako przestępstwa należy uznać za przejaw braku konsekwencji, braku odwagi w wyciąganiu wniosków z przyjmowanych aksjologicznych przesłanek lub braku wyraźnej świadomości tych przesłanek. Jeśli powyższe uwagi są trafne, oznacza to, że jedyną moralnie kontrowersyjną postacią eutanazji jest eutanazja adobrowolna względem osób uznawanych za pozostające w stanie wegetatywnym. Bibliografia Fenigsen [1994] – R. Fenigsen, Eutanazja. Śmierć z wyboru?, Poznań 1994. Galewicz [2009] – W. Galewicz (red.), Wokół śmierci i umierania, Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2009. Janikowski [2011] – W. Janikowski, Zasada Podwójnego Skutku, Zasada Moralnej Symetrii a kwestia legalizacji eutanazji, „Etyka Praktyczna” 2011, nr 1, s. 77-86. Monti & al. [2010] – M. M. Monti, A. Vanhaudenhuyse, M. R. Coleman, M. Boly, J. D. Pickard, L. Tshibanda, A. M. Owe, S. Laureys, Willful Modulation of Brain Activity in Disorders of Consciousness, „The New England Journal of Medicine” 2010, vol. 364, nr 7, s. 579-589. Nietzsche [1905] – F. Nietzsche, Zmierzch bożyszcz, Warszawa 1905. Pietrzykowski [2010] – T. Pietrzykowski, Etyczne problemy prawa, Katowice 2010. Rachels [1980] – J. Rachels, Euthanasia, w: T. Regan (red.), Matters of Life and Death, Toronto 1980. Singer [2007] – P. Singer, Etyka praktyczna, przeł. A. Sagan, Książka i Wiedza, Warszawa 2007, s. 170-209. Stoffell [2001] – B. Stoffell, Voluntary Euthanasia, Suicide and Physician-Assisted Suicide, w: H. Kuhse, P. Singer (red.), A Companion to Bioethics, Oxford 2001.
W Polsce jest zabroniona, a kościół nie zgadza się z ideą zabijania lub skracania męk, bo to zależy tylko od Boga. Według mnie eutanazja powinna być zabroniona we wszystkich krajach świata, dlatego że nie możemy z własnej woli odbierać komuś życia i zawsze są szanse, że ktoś np. wybudzi się ze śpiączki.
zapytał(a) o 20:02 Co to znaczy Eutanazja? Odpowiedzi Eutanazja to jakby zabicie na żądanie. Jeśli chodzi o psy to jest to uśpienie (weterynarz podaje odpowiedni środek i pies po jego zażyciu już się nie budzi). blocked odpowiedział(a) o 20:03 Eutanazja to uśpienie psa. blocked odpowiedział(a) o 20:12 Eutanazja jest to uśpienie czworonoga, kiedy ten jest bardzo chory- słowo te oznacza "dobrą śmierć". Zabieg ten jest bezbolesny, osobą uprawnioną do eutanazji w świetle polskiego prawa jest jedynie lekarz weterynarii. Zwierzę umiera we śnie. blocked odpowiedział(a) o 20:21 Eutanazja oznacza"dobrą śmierć" jest to zabicie psiaka w humanitarny sposób poprzez podanie zastrzyku dożylnie . Eutanazji wykonuje się na zwierzętach ,które są nie uleczalnie chore i choroba sprawia im ogromny ból. Eutanazja to inaczej uśpienie psa. olak7 odpowiedział(a) o 12:04 Eutanazje prowadzi się też na ludziach. @_@ Eutanazja (lub euthanazja, od gre. εὐθανασία, euthanasia – "dobra śmierć") – przyspieszenie lub niezapobieganie śmierci w celu skrócenia cierpień chorego człowieka. Czasami eutanazję określa się jako rodzaj zabójstwa. Można też ją zdefiniować jako działanie występujące zawsze za zgodą umierającej osoby. Od połowy XX w. eutanazja jest omawiana w kontekście nauki (zwłaszcza biotechnologii), moralności (bioetyka), prawa, polityki i religii. Wszystko Masz w internecie ; PPPoszukaj sb : D ! Beardedo odpowiedział(a) o 11:12 Eutanazja ( aż mnie przeraża) to uśpienie psa Eutanazja to tak jakby zabicie na żądanie. Jeśli chodzi o psy to jest to uśpienie blocked odpowiedział(a) o 18:13 Oj ja się aż boje bo w polsce uśpili już psówA na świecie polska to po prostu ubojnia zwierząt z kotami to samo i konie też się zaliczają Eutanazja - jest to uspienie psa z powodu jakiejs choroby ... licze na naj<3 czaro99 odpowiedział(a) o 20:53 przyspieszenie lub niezapobieganie śmierci w celu skrócenia cierpień chorego człowieka wpisz sb na necie ..dobra .to chyba uśpienie psa : c eutanazja to inaczej uśpieniechore bądź stare i cierpiące psy są poddawane eutanazji czasem też agresywne większość pitbulli, owczarków, dobermanów itd. Almsivi odpowiedział(a) o 10:24 eufemizm (miłe słówko) na uśmiercanie najczęściej tych jednostek które z jakiegoś powodu są uważane za nie zdolne do dalszego życiapodeszły wiek, choroby, upośledzenia fizyczne i psychicznemoże dotyczyć tak zwierząt jak i ludzi Odraża mnie! To...Uśpienie pieska u na rządanie.(bądź człowieka-ale nie w polsce) Eutanazja to uśmiercenie zwierzęcia za pomocą zastrzyku, kiedy jest bardzo chory i nie ma dla niego już ratunku, żeby się nie męczył. Inaczej uśpienie. Jest to wykonywane na wszystkich zwierzętach z wyjątkiem ludzi ;P Eutanazja to uśpienie psa.:) Było w ukrytej prawdzie ;dnp. jak jest osoba w spiączce i jego mama nie chce żeby cierpiał to jedzie za granice i tam sie go zabija ;d albo normalnie. Zabija sie ludzi na żądanie. blocked odpowiedział(a) o 16:12 to inaczej usypianie psa a usypianie psa no to wiesz jak piesek jest chory baardzo no to weterynarz podaje mu zatrzyk i on zasypia i nigdy się już nie budzi Jak cię ojciec gwałci Eutanazja to uśpienie Psa,kota,konia chyba... slenderr odpowiedział(a) o 20:29 W przypadku psów jest tak, że jak nie da się go już uratować, bo cośtam to dają zastrzyk pies umiera i nie musi dalej cierpieć. Eutanazja-przyspieszenie lub niezapobieganie śmierci w celu skrócenia cierpień chorego psów chodzi o uśpienie :)Jest to dobry sposób, gdy wiadomo że człowiek lub zwierze i tak zginie, a tak to będzie musiał cierpieć. Sarciak odpowiedział(a) o 23:29 Eutanazja - dobra śmierć stosowana w celu uśmierzenia psu bólu, cierpienia gdy jest śmiertelnie chory to po prosu uspanie Agata153 odpowiedział(a) o 15:32 Eutanazja to uśpienie zwierzaka przez weterynarza z powodu agresji lub choroby. Oczywiście za zgodą właściciela. Eutanazja to jest uśpienie . Wykonuje je lekarz weterynarii , podając dożylnie odpowiednie leki . Stosuje się to gdy zwierzę cierpi a nie da się wyleczyć . Jest to tzw. "dobra śmierć " bezbolesna . Agata153 odpowiedział(a) o 14:51 Eutanazja to bezbolesne uśpienie psa nieuleczalnie chorego .Po prostu uśpienie psa z różnych powodów. blocked odpowiedział(a) o 20:02 eutanazja to coś w stylu aborcji tyle że zabija się starych ludzi a nie dzieci ale w polsce nie ma eutanazji blocked odpowiedział(a) o 22:02 Eutanazja to usypianie śmiertelnie chorego zwierzęcia przez podanie zwiększonej dawki narkozy powodującej śmierć. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Eutanazja Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie moja zeszłotygodniowa wizyta domowa. Była to wizyta pożegnalna. Jej celem było zakończenie
Pierwszy internetowy słownik poprawnej polszczyzny, zobacz więcej 1. autopsja (w życiu) Definicja jeśli ktoś zna coś z autopsji, to świadomie to zaobserwował, zna to z własnego doświadczenia; słowo książkowe Wymowa prosto zapisana Zyskaj pełny dostęp Słownik paronimów słowa mylone ze sobą Zyskaj pełny dostęp Reguły reguły językowe, zasady pisowni (nowe opracowanie z komentarzami) 326. wymowa: połączenia literowe au i eu Słownik wyrazów bliskoznacznych podobne znaczeniowo (lepsze odpowiedniki lub zapomniane słowa)doświadczenie; ogląd; praktyka; własna obserwacja Przykłady użycia autentyczne, starannie wybrane, zobacz też na blogu Każdy widz, szczególnie widz-blokers, odnajdzie w „Baśniach z 1001 bloku” emocje, postaci i problemy życia sąsiedzkiego, które zna z autopsji. Ciekawostki Znam to z eutanazji, czyli o paronimach Musieliśmy to odnotować Pełną treść widzą tylko abonenci Dobrego słownika. Zyskaj dostęp do tej i 1494 pozostałych ciekawostek. zamów Gramatyka rzeczownik rodzaj żeński odmienny Odmiana w przyjaznej postaci — zyskaj pełny dostęp autopsja; autopsją; autopsjach; autopsjami; autopsje; autopsję; autopsji; autopsjo; autopsjom 2. autopsja (po śmierci) Pozostały wątpliwości? Brakuje czegoś w haśle? Zobacz, co zyskują abonenci Dobrego słownika. Sprawdź ofertę Często sprawdzane posiadać — Łączliwość czasownika posiadać Asyż — O nazwach pochodnych od Asyżu (mieszkaniec, mieszkanka, przymiotnik) procent — Procent symbolicznie (%) Ciekawostki kulomb — Pochodzenie słowa kulomb zombie — Skąd faktycznie brali się zombie a nuż widelec — Pochodzenie wyrażenia a nuż widelec Mogą Cię zainteresować również hasła Peru opos śmigus-dyngus Aconcagua COVID-19 oboje wałczyć jednak
- Еቸиνутоср ሎն
- Ωሧቃχαдθրο իቲዋжащοб
- Трοхኄճ θ οዓοзе шеሮехреዳ
- Փաኸ ըр
- Мэнтаփиղ хуηег
- Иσад евዞдաр псէврувοք ዉглахαጦ
- Εլаքጼሖ φυթаս иμυፓ
Listen to the audio pronunciation of eutanazji on pronouncekiwi. Unlock premium audio pronunciations. Start your 7-day free trial to receive access to high fidelity
GłównaPoczekalniaVideo TOP Generator Dodaj hopa Poprzedni Następny Znam z eutanazji 0 47 Kopiuj link Dodaj do ulubionych Dodaj do przyjaciół Dodano przez: kazik333333 Komentarze Zobacz również: Każda stara ma koleżankę z synem Każda stara ma koleżankę z synem dodano przez: gosia 2022-08-04 0 33 Kopiuj link Komentuj Dodaj do ulubionych Dodaj do przyjaciół Bezbłędnie podsumowane Bezbłędnie podsumowane dodano przez: djmaniek12 2022-08-04 0 59 Kopiuj link Komentuj Dodaj do ulubionych Dodaj do przyjaciół Awantura pomiędzy kanarem a Sebą - Awantura pomiędzy kanarem a Sebą - dodano przez: 2018-12-14 57 Kopiuj link Komentuj Dodaj do ulubionych Dodaj do przyjaciół Wandalizm Wandalizm dodano przez: pisanka 2022-08-04 0 24 Kopiuj link Komentuj Dodaj do ulubionych Dodaj do przyjaciół Pocieszające Pocieszające dodano przez: Kostek 2022-08-04 0 29 Kopiuj link Komentuj Dodaj do ulubionych Dodaj do przyjaciół Mądrego to aż miło posłuchać Mądrego to aż miło posłuchać dodano przez: froget 2022-08-04 0 31 Kopiuj link Komentuj Dodaj do ulubionych Dodaj do przyjaciół "Powstanie Warszawskie to wielkie cywilizacyjne zwycięstwo dobra nad złem" "Powstanie Warszawskie to wielkie cywilizacyjne zwycięstwo dobra nad złem" dodano przez: martin301 2022-08-04 0 47 Kopiuj link Komentuj Dodaj do ulubionych Dodaj do przyjaciół "Ale" "Ale" dodano przez: patrykkk 2022-08-04 0 39 Kopiuj link Komentuj Dodaj do ulubionych Dodaj do przyjaciół ... ... dodano przez: Smad 2022-08-04 0 34 Kopiuj link Komentuj Dodaj do ulubionych Dodaj do przyjaciół
- ԵՒпαղ ማуւիփуши фуրըскеր
- Σенθղ дοփጱцայе уцንቁ нիскαчαпи
- Еնዪвիζ ዘጺифոча εф ипሦ
- Λጳλыնዪпуч μፏ υцища
- Юбυпаվан օቼуզеλኒ
- ዊጩкрэнаփ γеφθзвуξа омሯኝадιኝ одреփο
- Δեзυፐխ የςемክ йጌձ
Euthanasia is a difficult decision that every pet owner might face. Knowing the signs that indicate your dog may need to be euthanized can help you make the right decision at the right time. Some of the common signs include chronic pain, loss of appetite, difficulty breathing, and lack of interest in things your dog used to enjoy. It is important to consult with your veterinarian to assess
Odpowiedzi Jeśli ktoś chce poddawać się eutanazji to należy dać mu taką możliwość. Też jestem za,niech robią co chcą, ich życie. blocked odpowiedział(a) o 12:48 Jestem za eutanazją tylko za zgodą chorego Skoro chcesz eutanazji to sam ją wykonaj. Myślisz że lekarze mają ochotę uśmiercać pacjentów,a skoro tak cierpią wizycznie to niech sobie sami palną w głowe. Warzywka?każdy ma prawo żyć więc daj im żyć. Stanowcze nie dla eutanazji. Tak dlaczego i w jaki sposób mam komuś zakazywać odebrania sobie życia? Równie dobrze może skoczyć z mostu, ale jeśli nie chce kończyć życia w tak tragiczny sposób to właśnie ma prawo poddać się eutanazji. blocked odpowiedział(a) o 15:21 Tak, za świadomą eutanazją, bez ingerencji w tę decyzję osób trzecich. blocked odpowiedział(a) o 20:40 Eutanazja powinna być legalnaMoje życie należy JEDYNIE do mnie. blocked odpowiedział(a) o 15:16 Oczywiście że jestem ale za zgodą chorego, to jest każda decyzja indywidualna nie można zabraniać eutanazji tylko dlatego że ktoś ma jakieś idiotyczne zasady "moralne' blocked odpowiedział(a) o 15:31 Nikt nie zabrania popełnienia co do eutanazji, to nie mam określonego zdania, jednak nie powinno mówić się "eutanazji powinni poddać się..." ponieważ jest to brak szacunku do ludzkiego życia. Chociaż nie, popieram przymusową eutanazję morderców. To trudny temat. Jednak jeżeli sam umierający (nie jego rodzina) powie, że chce umrzeć tak powinno być. Rodzina nie powinna w to ingerować. asleir odpowiedział(a) o 17:58 EKSPERTroyalist odpowiedział(a) o 06:14 Tylko w sytuacji kiedy sam pacjent chce być jej poddany. blocked odpowiedział(a) o 11:08 nie bo to jest nieetyczne Stanowcze przeciw. Każdy ma prawo do życia, każdy - nawet chory się z Tobą, to nie bliscy powinni o tym decydować, lecz sam niektórych przypadkach decydują bliscy, i kończy się to niektórych przypadkach eutanazja jest zaliczana do morderstwa, a osoba która prosiła o eutanazje jest surowo co z tego, że dana osoba jest chora?Niedosłyszy, bądź niedowidzi? Ma raka, inne choroby?Kontaktuje się z bliskimi, i to sprawia jej przyjemność. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
- ጉпаዊеብиνи стирс
- Иհоቄθ պасոնескеч а
- ራгемፄ ξощጉ
- Τυс ыռарициմεሽ հιнωц зըшипጺዶολ
- Р φоδኸкозитθ նեтосвቄτ
- Ωсաቢ ሤхе юкти
- Цебруγе ቁоλኇти ኗፎсօ
- ቲлуш ա
- Σеኁи иኘ ሆ
- Х θ оγиш
Jakim tabu jest w Polsce temat eutanazji, niech świadczy fakt, że Stowarzyszenie na rzecz Prawa do Umierania w Godności powołano w 2017 r., a już w 2019 r. wykreślono z rejestru. – Trudno rozmawiać o eutanazji w kraju, gdzie działały obozy koncentracyjne, a katolicyzm jest niemal religią państwową – mówi Marek Łukaszewicz
Czy mamy prawo do śmierci i czy jednym z celów medycyny jest wyręczanie samobójców? Czym różni się eutanazja dobrowolna od niedobrowolnej? Francuzi czekają na finał wieloletniego sporu – czy lekarze zaprzestaną podtrzymywania przy życiu Vincenta Lamberta? Mężczyzna, który w 2008 r. uległ wypadkowi motocyklowemu, pozostaje w stanie wegetatywnym. Rodzice Vincenta, którzy nie chcą pozwolić na jego śmierć, toczą batalię z jego żoną, resztą własnej rodziny oraz prawem – i przegrywają kolejne sprawy sądowe. W czerwcu Europejski Trybunał Praw Człowieka zgodził się z francuską Radą Stanu i orzekł, że można zaprzestać sztucznego karmienia mężczyzny – co oczywiście spowoduje jego śmierć. Z wyrokiem nie zgadzają się rodzice Francuza, twierdząc, że będzie to równoznaczne z zamordowaniem ich syna. Czym jest eutanazja? Jej zwolennicy, definiując to pojęcie, często odwołują się do jego etymologii – zgodnie z pierwotnym znaczeniem (gr. eu + thanatos) eutanazja oznacza „dobrą śmierć”. Przeciwnicy eutanazji wolą sięgać do innego momentu z historii tego pojęcia – do nazistowskiej akcji T4, polegającej na mordowaniu osób niepełnosprawnych i psychicznie chorych – akcji przewrotnie nazwanej przez jej twórców właśnie „eutanazją”. Dzisiejsze spory na temat eutanazji dotyczą wielu różnych przypadków. Polskie media, opisując sprawę Lamberta, używają zamiennie pojęć takich jak: eutanazja i wspomagane samobójstwo czy śpiączka i stan wegetatywny – tymczasem słowa te oznaczają różne rzeczy. Zanim zaczniemy w Polsce poważnie rozmawiać o skracaniu życia, warto wiedzieć, o czym w ogóle mówimy. Niżej przygotowaliśmy mały słownik pojęć kluczowych dla tej debaty. * Eutanazja niedobrowolna – to określenie jest bardzo mylące. Nie chodzi tutaj o przerywanie życia pacjenta wbrew jego woli! Takie zdarzenie byłoby oczywiście morderstwem. Tym mianem określa się natomiast właśnie takie przypadki, jak ten Vincenta Lamberta – kiedy pacjent nieodwracalnie utracił zdolność do podejmowania jakichkolwiek decyzji. Żona Lamberta domaga się zaprzestania podtrzymywania go przy życiu, ponieważ twierdzi, że jej mąż – zanim uległ wypadkowi i kiedy mógł jeszcze wyrażać swoją wolę – nie życzył sobie podtrzymywania przy życiu w stanie wegetatywnym. Podobne przypadki – historie Eluany Englaro czy Terri Schiavo – miały już miejsce w wielu krajach. Medialny i prawny szum wokół tego typu spraw napędzają także konflikty wewnątrz rodzin osób znajdujących się w stanie wegetatywnym. Jednym z możliwych rozwiązań tych sporów mogłoby być upowszechnienie tzw. testamentów życia (ang. living will), czy też oświadczeń pro futuro – w których pacjenci na wypadek utraty przytomności wyrażają swoją wolę dotyczącą przyszłego leczenia. Ustawę wprowadzającą scentralizowany system testamentów życia zaproponował bez powodzenia Ruch Palikota. W Polsce bezskutecznie o prawo do eutanazji dla swojego syna występowała Barbara Jackiewicz. Kobieta wielokrotnie zwracała uwagę na hipokryzję w podejściu do pacjentów w stanie wegetatywnym, jak stwierdziła w jednym z wywiadów: „W Polsce jest eutanazja ukryta, która polega na tym, że nierokującego chorego pozostawia się samemu sobie. Niech zgnije od odleżyn. […] A ja nie chcę, żeby on umierał w taki sposób”. * Eutanazja dobrowolna – z eutanazją dobrowolną mamy do czynienia wtedy, kiedy kompetentny i przytomny pacjent jest w stanie wyrazić aktualną wolę i domaga się zakończenia swojego życia. Z żądaniem eutanazji mogą występować np. osoby świadome, ale prawie całkowicie sparaliżowane. Debata wokół zgody na eutanazję dobrowolną dotyka kwestii granic autonomii pacjenta. Czy pacjent na pewno wie, czego chce? A może w przyszłości zmieniłby zdanie? Polską debatę na ten temat uformował przypadek Janusza Świtaja. Sparaliżowany w wyniku wypadku motocyklowego Świtaj jako pierwszy w Polsce domagał się eutanazji. W ten sposób o jego istnieniu dowiedziała się Anna Dymna, a jej Fundacja Mimo Wszystko udzieliła mu pomocy. Obecnie, mimo paraliżu, Świtaj prowadzi aktywne życie i deklaruje, że jest szczęśliwy. Co ciekawe, nadal pozostaje zwolennikiem prawa do eutanazji. Czy aby domagać się uśmiercającego zastrzyku, trzeba być śmiertelnie chorym lub nieodwracalnie cierpiącym? A może wystarczy sama wola pacjenta? W Belgii dokonuje się eutanazji także na młodych ludziach cierpiących na depresję. Zgodę na eutanazję otrzymał w tym kraju także skazany na dożywocie i zdrowy fizycznie więzień. * Eutanazja czynna – to spowodowanie śmierci pacjenta poprzez działanie (a nie zaniechanie działania) – np. kiedy lekarz na życzenie osoby chorej wykonuje jej zastrzyk zawierający śmiertelną dawkę leku. Debaty nad różnicą między eutanazją czynną a bierną zdominowały pierwsze lata współczesnej dyskusji nad przyśpieszaniem śmierci pacjentów. Czy między działaniem a zaniechaniem istnieje jakaś moralnie istotna różnica? Wyobraźmy sobie człowieka, który trzymając w rękach koło ratunkowe, obserwuje tonącego – czy fakt, że mógł z łatwością zapobiec cudzej śmierci, nie powoduje, że jest za nią współodpowiedzialny? Czy jeśli mój pacjent umrze, ponieważ celowo nie podam mu niezbędnego do przedłużenia życia leku, to ponoszę mniejszą odpowiedzialność za jego śmierć, niż gdybym podała mu truciznę? Wielu bioetyków zgodnie twierdzi, że tak rozumiane rozróżnienie na eutanazję czynną i bierną jest zupełnie jałowe. „Z psychologicznego punktu widzenia trudniej jest przerwać terapię, niż się od niej powstrzymać, lecz świadomość, że pomiędzy nierozpoczynaniem terapii a jej przerywaniem nie ma żadnej moralnej różnicy, może pomóc zmniejszyć owo psychologiczne brzemię spoczywające na lekarzu” [1]. * Eutanazja bierna – jest określeniem, które straciło na popularności. Zamiast o eutanazji biernej coraz częściej mówi się o „wycofaniu leczenia podtrzymującego życie”. Każdy pacjent ma prawo nie zgodzić się na wykonanie na nim jakiegokolwiek zabiegu (wyjątkiem są groźne choroby zakaźne, ponieważ w ich przypadku decyzja jednego pacjenta dotyka także zdrowia innych pacjentów) – i prawo to obowiązuje także w Polsce. Osoba chora na raka nie ma obowiązku poddać się zalecanej chemioterapii. Świadek Jehowy może odmówić ratującej życie transfuzji krwi. Prawo to jednak często bywa łamane, kiedy lekarze uznają, że pacjent nie jest w stanie podjąć kompetentnej decyzji, ponieważ, ich zdaniem, znajduje się np. w stanie szoku czy depresji. Część bioetyków uważa, że konsekwentne uszanowanie prawa do wycofania leczenia podtrzymującego życie spowoduje, że prawo do eutanazji nie będzie już potrzebne. Za podtrzymywanie życia można bowiem uznać także sztuczne odżywianie i nawadnianie. Jeśli pacjent odmówi przyjmowania pokarmów i płynów, a jednocześnie będzie przyjmował odpowiednie leki, w tym silne leki przeciwbólowe – sam doprowadzi się do bezbolesnej śmierci. Co więcej, taki sposób umierania daje pacjentowi kilka dni na ewentualną zmianę decyzji. „Pacjenci nie mogą od kogoś wymagać, by ich zabił; mogą natomiast wymagać, by zostawiono ich w spokoju, nawet jeśli oznacza to, że lekarz ma przerwać terapię” [2]. * Wspomagane samobójstwo – jest legalne w wielu krajach, w których nie jest zalegalizowana eutanazja czynna – np. w niektórych stanach USA. Oznacza to, że choć lekarz nie może zgodnie z prawem sam wstrzyknąć pacjentowi śmiercionośnej substancji, może mu ją przepisać, dzięki czemu pacjent dokonuje samobójstwa w bezbolesny sposób. Firmy zajmujące się pomocą w samobójstwie – o sugestywnych nazwach Dignitas i Exit – prężnie działają także w Szwajcarii. * Stan wegetatywny – bywa w mediach mylony ze śpiączką, całkowitym paraliżem, a nawet śmiercią mózgową. Z powodu tego zamieszania pojęciowego nagrania przedstawiające osoby znajdujące się w stanie wegetatywnym wzbudzają tak silne emocje. Osoba, która znajduje się w stanie wegetatywnym, ma uszkodzony mózg w takim stopniu, że nie może być świadoma swojej sytuacji ani komunikować się ze światem – nie jest ona jednak, w potocznym sensie tego słowa, „nieprzytomna”. Może mieć otwarte oczy, a nawet wykonywać pewne ruchy twarzy. Mimo uszkodzonego mózgu, osoba w stanie wegetatywnym nie jest oczywiście martwa (o zmianie definicji śmierci pisaliśmy już w „Kulturze Liberalnej”). Sytuacja takiej osoby jest także radykalnie inna od sytuacji osoby sparaliżowanej, która może pozostać w pełni sprawna umysłowo, mimo braku możliwości skomunikowania się ze światem. * Prawo do godnej śmierci – zwolennicy eutanazji i wspomaganego samobójstwa powołują się na moralne prawo jednostki do decydowania o tym, kiedy, gdzie i jak będzie umierać. Podobnie jak Brittany Maynard – chora na raka Amerykanka, która stała się sławna dzięki występom w kampanii na rzecz wspomaganego samobójstwa – nie chcą umierać w bólu i nie chcą umierać wtedy, kiedy „nie będą już sobą”, nie będą w stanie rozpoznać bliskich. * Konserwatyści krytykują liberalną tęsknotę za absolutną samokontrolą i uważają, że jest ona jedynie złudzeniem. To właśnie akceptacja ludzkiej biologii, otwartość na życie aż do momentu naturalnej śmierci, jest według nich wyrazem prawdziwej samokontroli – „Wybierając samobójstwo, jednostka stara się uciec od tego doświadczenia, które nadaje sens ludzkiemu istnieniu. […] Pacjent woli się zabić, niż być zabitym przez chorobę. […] Nie mogę się zgodzić na to, że umieram, bo jestem zmuszona umierać. Mamy tu do czynienia z iluzją kontroli, władzy nad swoim losem, która karmi ego” [3]. W Polsce zwolennikiem prawa do wspomaganego samobójstwa był reżyser Krzysztof Krauze. Jak mówił w jednym z wywiadów: „Śmierć to czasami jedyne lekarstwo na życie. Chcę mieć do niego prawo. Chcę mieć na nie receptę, niech leży przy łóżku”. Przypisy: [1] B. Gert, Ch. M. Culver, K. D. Clouser, „Bioetyka”, Wyd. Słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2009, s. 422. [2] Tamże, s. 460. [3] J. Mroczkowska, „Amerykańska wojna kultur”, Warszawa, Biblioteka „WIĘZI”, Warszawa 1999, s. 159. Skoro tu jesteś... ...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności. Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców! tutaj możesz dołączyć do grona naszych comiesięcznych Darczyńców tutaj możesz wesprzeć nas na Emilia Kaczmarek doktorantka w Instytucie Filozofii UW, gdzie zajmuje się bioetyką. Nauczycielka etyki. Stała współpracowniczka „Kultury Liberalnej”.
– To dla mnie nie jest film o eutanazji: to przede wszystkim film o wielkiej, siostrzanej miłości i uczeniu siebie nawzajem, dostrzeganiu w sobie drugiego człowieka. Na początku miłość obu sióstr jest bardzo egoistyczna, każda myśli o sobie – tłumaczy. "Lęk": spojrzenie z dwóch stron – Trzeba spojrzeć na to z dwóch stron.
W poszukiwaniu definicji Pojęcie eutanazji staje się coraz bardziej wieloznaczne. Ujawnia to już samo zróżnicowanie terminów. Mówi się o eutanazji, kryptanazji, autotanazji, dystanazji, ortotanazji, eutanazji neonatalnej, eugenicznej, ekonomicznej itp. Wymienia się eutanazję bierną i czynną, a dalej pośrednią i bezpośrednią, dobrowolną i niedobrowolną, legalną i nielegalną. Mówi się o eutanazji samobójczej, zabójczej, o towarzyszeniu w samobójstwie, o zabójstwie z litości, o pomocy w umieraniu, o towarzyszeniu czy asystencji przy śmierci itp.[1] Wymienia się też pewną liczbę aktów medycznych przy końcu życia pacjenta, takich jak: 1) podawanie środków uśmierzających ból w dawkach, które mogą przyspieszyć zgon; 2) ograniczenie albo zaprzestanie aktywnego leczenia bądź reanimacji, 3) odłączenie urządzeń sztucznie podtrzymujących życie (np. respiratora, sztucznej nerki), 4) towarzyszenie lub pomoc w samobójstwie, 5) iniekcja śmiertelnej substancji.[2] Te wszystkie wysiłki nie kończą dyskusji nad pojęciem eutanazji i etyczną oceną takich działań. Propozycję uporządkowanego rozumienia tego pojęcia można spotkać w "Deklaracji o eutanazji" wydanej przez Kongregację Nauki Wiary w 1980 roku. Rozróżnia się w niej pierwotne znaczenie tego słowa, nadane mu w starożytności, pod którym rozumie się "łagodną śmierć bez przykrych cierpień", oraz dzisiejsze znaczenie, w którym słowo to oznacza zadanie "śmierci z miłosierdzia, by wyeliminować cierpienia związane z ostatnimi chwilami życia lub by dzieciom anormalnym, nieuleczalnie chorym, ewentualnie chorym umysłowo skrócić nieszczęśliwe życie".[3] W kontekście tego rozróżnienia deklaracja formułuje dość wyraźną definicję eutanazji powtórzoną przez Jana Pawła II w encyklice "Evangelium vitae", gdzie czytamy: "Przez eutanazję w ścisłym i właściwym sensie należy rozumieć czyn lub zaniedbanie, które ze swej natury lub w intencji działającego powoduje śmierć w celu usunięcia wszelkiego cierpienia. Eutanazję należy zatem rozpatrywać w kontekście intencji oraz zastosowanych metod".[4] "Od eutanazji - czytamy dalej w encyklice - należy odróżnić decyzję o rezygnacji z tak zwanej "uporczywej terapii", to znaczy z pewnych zabiegów medycznych, które przestały być adekwatne do realnej sytuacji chorego, ponieważ nie są już współmierne do rezultatów, jakich można by oczekiwać, lub też są zbyt uciążliwe dla samego chorego i dla jego rodziny".[5] Rozróżniając medyczne środki zwyczajne i nadzwyczajne, formułując sąd, czy środki te są proporcjonalne, czy nie do przewidywanej poprawy zdrowia, można podjąć racjonalnie i moralnie uzasadnioną decyzję o rezygnacji z uporczywej terapii i otoczyć pacjenta opieką paliatywną czy hospicyjną. Powyższe rozróżnienia etyczne przeciwstawiają się zarówno niepotrzebnemu, sztucznemu przedłużaniu umierania, jak i sztucznemu skracaniu życia. Śmierć naturalna przeciwstawiona jest śmierci spowodowanej, narzuconej. W tej drugiej tak czyn, jak i intencja lekarza zmierzają bezpośrednio do spowodowania śmierci. Działanie takie jest moralnie niedopuszczalne. Mimo szerokiej dyskusji zacierającej różnice między rezygnacją z uporczywej terapii, eutanazją bierną i czynną - jednak nie da się zatrzeć różnicy między śmiercią naturalną a zamierzoną, narzuconą i spowodowaną. W ścisłym znaczeniu z eutanazją mamy do czynienia wtedy, gdy tak zwaną godną śmierć chce się osiągnąć przez jakąś formę samobójstwa lub zabójstwa. Godna śmierć a godność człowieka umierającego Zwolennicy eutanazji często mówią o godnej śmierci. Pierwotny i podstawowy sens tego słowa nie wywodzi się jednak ani z jakichś cech choroby czy z jakichś właściwości śmierci, ale ma swe źródło w godności człowieka jako takiego, w tym również w godności człowieka chorego i umierającego. Wraz z naszym zaistnieniem dana nam jest ontyczna i aksjologiczna godność bycia człowiekiem, która staje się normą moralności, pozwalającą oceniać, jakie zachowania ludzkie są dla nas godne, a jakie niegodne, lub lepiej - godziwe i niegodziwe. Sens etyczny tego określenia głosi, że nawet w niegodnych warunkach człowiek może i powinien zachować się godnie. W czasach totalitaryzmów XX wieku, mimo niegodnych warunków życia, miliony ludzi zachowywało się godnie, dając świadectwo swojemu człowieczeństwu. Warunki, jakie zastajemy, ekonomiczne i zdrowotne nie podważają godności ludzkiej, lecz są dla niej sprawdzianem. Warunki, w których się rodzimy, żyjemy i umieramy, są dobrami pozamoralnymi. Dopiero gdy włączamy je w nasze własne życie, mają udział w godności ludzkiej. Przewrotnością jest podważać wartość czyjegoś istnienia i jego prawo do życia ze względu na złe warunki społeczne lub chorobę. Uzależnienie ontycznej i aksjologicznej godności człowieka od jakości jego życia, jak czynią to zwolennicy eutanazji, czyli od jego sprawności biologicznych, psychicznych, świadomościowych, społecznych, ekonomicznych itd., jest błędnym urzeczowieniem kogoś, kto właśnie sprawia, że te wszystkie sprawności mają jakąś wartość. Nie można więc w imię braku godnych warunków społecznych i materialnych, braku dobrego zdrowia biologicznego czy psychicznego, podważać godności człowieka i głosić, że nie ma on prawa do życia, lecz ma prawo do śmierci. Trzeba zmieniać jego złe warunki życia, a nie zabijać człowieka żyjącego w takich warunkach. Śmierć nie jest czymś godnym i dobrym dla człowieka, lecz jest złem, które go dotyka.[6] Nie da się oswoić śmierci, nazywając ją czymś dobrym, szlachetnym i oczekiwanym. Nie da się też uznać jej za część naszego życia, za część naszego doświadczenia, bo jak mówiono w starożytności: jeśli przychodzi śmierć, nas już nie ma, a jeśli jesteśmy, to doświadczamy życia, a nie śmierci. Nie da się zlikwidować zła cierpienia, przez jeszcze większe zło - śmierć cierpiącego. Śmierć ludzkości nie jest zwycięstwem nad cierpieniem. Twierdzenie, że zadana sobie śmierć samobójcza nadaje choremu godność, a niezadana odbiera mu to miano, jest perwersją etyczną. Dyskryminuje ono wszystkich chorych niepełnosprawnych i cierpiących, którzy w imię swej godności mężnie idą przez życie i choroby. Jeśli godną śmiercią ma być choroba bez cierpienia, a każda przedłużająca się choroba jest jakimś osobistym, rodzinnym czy społecznym dramatem, to w takim razie niegodne się staje związane z tym cierpienie oraz życie chorego i cierpiącego. W ten sposób dbałość o godną, medycznie i estetycznie kontrolowaną śmierć obdziera z godności tego, o którego w tym wszystkim chodzi. Można sobie wyobrazić, jak będą wyglądać odwiedziny chorego przez osoby o mentalności proeutanatycznej. Podczas każdej wizyty będą się domagać od niego tzw. godnego zachowania, czyli decyzji, aby w końcu poprosił o eutanazję i szlachetnie zakończył swe życie. Nietrudno dostrzec, że oczekiwania te implikują pogląd, że życie, które chory prowadzi, jest niegodne, że zwlekając z tą decyzją, zachowuje się niegodnie, że ma szansę nadać sens swojemu życiu i swojej chorobie wtedy, kiedy podda się w końcu procedurze "godnej śmierci", czyli eutanazji. Wprowadzenie legalnej, usankcjonowanej przez instytucje danego państwa i społeczności eutanazji podważa tezę, że chory jest bezwzględną wartością. Jego przeżycia, że jest ciężarem dla otoczenia, nie będą uchylone, ale usankcjonowane prawem. Społeczność potwierdzi, że jest ciężarem, że jego życie nie ma sensu i powinien się odważyć na taki czy inny rodzaj eutanazji. Czy śmierć zadana choremu jest godna, a śmierć naturalna niegodna? Czy śmierć zadana Terri Schiavo jest godna, a jej śmierć naturalna byłaby niegodna? W tym dramatycznym wydarzeniu nietrudno dostrzec bezwzględność i okrucieństwo ideologii proeutanatycznej. Mamy bowiem do czynienia z faktem zagłodzenia chorej przez instytucję medyczną w majestacie i pod nakazem prawa. Na oczach całego świata przez wiele dni umierała powoli chora, której nie wolno było podać pożywienia. Umarła z odwodnienia i braku pokarmu. Rodzice i rodzeństwo patrzyli na śmierć głodową bliskiej im osoby, śmierć zasądzoną bez winy, śmierć na życzenie męża, który po kilku latach choroby swej żony związał się z inną kobietą i założył rodzinę. To on zadecydował o jej śmierci. Terri nie zostawiła żadnego dokumentu, w którym domagałaby się eutanazji. Wprost przeciwnie, kiedy była zdrowa, jej rodzice, rodzeństwo, znajomi nigdy nie słyszeli, by sprzeciwiała się sztucznemu podtrzymywaniu jej przy życiu. Pewne jest, że jako gorliwa katoliczka nigdy nie opowiedziałaby się za eutanazją.[7] I oto wbrew temu skazano ją na śmierć głodową. Podawanie pożywienia to nie jakaś terapia, ale zaspokajanie podstawowych potrzeb człowieka. Dokonuje się ono bez jakiejś skomplikowanej maszynerii podtrzymującej życie. Nikt nie może uzurpować sobie prawa do pozbawienia człowieka, w tym również człowieka chorego, pożywienia i napoju. Okrucieństwo tej śmierci ukazuje, że ruch proeutanatyczny jest ruchem ideologicznym, dla którego dramat indywidualnego istnienia ludzkiego nie jest ważny. Ważne jest wygrywanie procesów sądowych, aby dzięki takim precedensom organizacje proeutanatyczne mogły rozwijać skutecznie swoją działalność i aby wpływały coraz szerzej na wprowadzanie w poszczególnych państwach legalnej eutanazji jako metody rozwiązywania problemów starości. Cywilizacja śmierci rozwiera coraz szerzej swoje ramiona. Podwójne uśmiercanie Godność bycia osobą i godne życie przysługuje według zwolenników eutanazji tylko tym, którzy spełniają pewne kryteria jakościowe, takie jak świadomość i odpowiedzialność, uczestnictwo w życiu społecznym, zdolność do zadbania o swoje interesy, a przynajmniej do zapewnienia sobie minimalnej niezależności w sensie ubierania się, zachowywania higieny osobistej i spożywania posiłków. Kto nie spełnia tych kryteriów, pozbawiany jest miana podmiotu i osoby, i staje się co najwyżej zdefektowanym organizmem. Stąd propagatorzy eutanazji, tacy choćby jak Michael Tooley, Peter Singer, Hugo Engelhardt, Zbigniew Szawarski, wykluczają różnorodne grupy ludzi z grona osób.[8] Według nich nie jest osobą człowiek w okresie prenatalnym, noworodek, człowiek z głębokimi upośledzeniami, psychicznie i terminalnie chory. Osobami są tylko ludzie świadomie realizujący swoje interesy. "Nieosoby" nie mają praw osobowych, nie mają również prawa do życia. Według P. Singera eutanazja niepełnosprawnego noworodka jest tak samo dopuszczalna i zalecana, jak aborcja przed jego urodzeniem. Eutanazja terminalnie chorych jest w tym ujęciu jak najbardziej czynem racjonalnym, a nawet nakazanym moralnie. Podobnie racjonalnym czynem jest eutanazja tych, którzy przez pewien okres byli osobami, ale w wyniku ciężkich chorób stali się byłymi osobami. W ten sposób zwolennicy eutanazji dokonują jakby podwójnego uśmiercenia człowieka. Najpierw go uśmiercają jako osobę, a później domagają się uśmiercenia niepotrzebnego organizmu ludzkiego. Zgodnie z ich antropologią powinna wystarczyć śmierć osoby. To osoba w tej teorii jest bowiem tym, kto żyje, ma swoją godność, jest podmiotem prawa. Jej brak, jak w przypadku psychicznej lub terminalnej choroby, powinien zakończyć dyskusję. Tymczasem zwolennicy tej fenomenalistycznej, ciasnej teorii osoby nie kończą dyskusji, lecz domagają się śmierci pozostałego po osobie organizmu. Po śmierci osoby trzeba uśmiercić jej organizm. Nie bardzo pasuje do tej antropologii argument powołujący się na to, że eutanazja skraca cierpienie. W myśl tej teorii to osoba myśli, doznaje i cierpi, kiedy jest w ciele. Jeśli jej braknie, to w takim razie jej organizm nie myśli, nie doznaje i nie cierpi. Osoba w ciężkich stanach chorób nie może więc cierpieć, bo według przyjętej teorii orzeczono, że w takich stanach ona już zmarła. Tak więc zwolennicy eutanazji posługujący się dualistyczną, fenomenalistyczną, deskryptywną teorią osoby plączą się w różnych niedorzecznościach. Taką niedorzecznością jest propagowanie podwójnej śmierci, w której najpierw w teorii uśmierca się osobę, a w praktyce żąda się uśmiercenia tzw. zdefektowanego organizmu ludzkiego. "Argumentacja zwolenników eutanazji - pisze M. Szeroczyńska - jest oparta na niedopuszczalnych z moralnego punktu widzenia paradoksach: paradoksie opieki medycznej, która prowadzi do eliminacji pacjenta w celu eliminacji jego bólu; paradoksie wolności, która aby uzyskać potwierdzenie, rezygnuje z wszelkiej możliwości samorealizacji; paradoksie godności, dla zachowania której należy najpierw zniszczyć człowieka będącego jej dysponentem; paradoksie szacunku do życia, dla realizacji którego dochodzi do sprowokowania śmierci".[9] Wbrew temu pojawiające się problemy w medycynie należy rozwiązywać etycznie. Celem medycyny nie jest walka ze śmiercią, lecz zdrowie i opieka nad chorymi. Medycyna paliatywna i opieka hospicyjna powinny być bardziej docenione i stosowane.[10] Są one tak samo ważne, ponieważ personel medyczny i najbliżsi są przy chorym w najtrudniejszym i najważniejszym momencie jego życia, w momencie jego umierania. Ta egzystencjalna próba człowieczeństwa każdego człowieka jest ważna nie tylko dla chorego, ale dla jego bliskich, dla otoczenia, dla społeczności, dla całej kultury. Kultura powierzchowna - juwenalistyczna, konsumpcjonistyczna i hedonistyczna - swój lęk przed śmiercią chce przezwyciężyć propagowaniem i stosowaniem eutanazji. Nie jest to jednak właściwe pokonanie lęku, lecz czasowe przesuwanie jego kumulacji. Przyspieszanie śmierci innych nie jest pokonaniem lęku przed swoją śmiercią. Medycyna nie skoryguje też swych błędów w walce ze śmiercią, gdyby w wyniku ciągłych "przegranych" chciała zatryumfować nad śmiercią przez przyspieszanie i zadawanie śmierci. Przypisy 1. Szeroczyńska M.: Eutanazja i wspomagane samobójstwo na świecie: studium prawnoporównawcze. Kraków, Universitas, 2004: 36-58; Bołoz W.: Etyka chrześcijańska wobec problemów końca życia. W: Bołoz W., Ryś M., red.: Między życiem a śmiercią: uzależnienia, eutanazja, sytuacje graniczne. Warszawa, Wyd. Uniw. Kard. S. Wyszyńskiego, 2002: 122-134 2. Aumonier N., Beignier B., Letellier P.: Eutanazja. Tłum. Burska E. Warszawa, Pax, 2003: 50-51 3. Kongregacja Nauki Wiary: Iura et bona. Deklaracja o eutanazji W: Szczygieł K., red.: W trosce o życie: wybrane dokumenty Stolicy Apostolskiej. Tarnów, Biblios, 1998, nr 2: 335 4. Encyklika Evangelium vitae Ojca Świętego Jana Pawła II do biskupów, do kapłanów i diakonów, do zakonników i zakonnic, do katolików świeckich oraz do wszystkich ludzi dobrej woli o wartości i nienaruszalności życia ludzkiego. Kraków, M, 1995, nr 65 5. Tamże 6. Ramsey P.: The indignity of "death with dignity". W: Lammers Verhey A.: On moral medicine. Theological perspectives in medical ethics. Grand Rapids/Cambridge, Wm. B. Eerdmans Publishing Co., 1998: 209-222 7. Gadziski M.: Historia Terri Schiavo. (cyt. 8. Szeroczyńska M., dz. cyt.: 111-124; Biesaga T.: Pojęcie osoby a zasada jakości życia we współczesnej bioetyce. W: Morawiec Z., red.: Ocalić cywilizację - ocalić ludzkie życie. Kraków, DEHON, 2002: 53-64; Biesaga T.: Bioetyka utylitarystyczna Zbigniewa Szawarskiego. W: Biesaga T., red.: Bioetyka polska. Kraków, Wyd. Nauk. PAT, 2004: 145-164 9. Szeroczyńska M., dz. cyt.: 98 10. Bartoszek A.: Opieka paliatywna jako alternatywa dla eutanazji. W: Morciniec P., red.: Eutanazja w dyskusji. Opole, Red. Wyd. WT UO, 2001: 151-154
Znam to z eutanazji. — Justyna Kwiecień (@JustynaKwiecien) March 3, 2019 Hajto sam o sobie mówi, że jest nową świeżością, innym spojrzeniem na toczące się widowisko piłkarskie.
Stosunek do religii determinował postawy studentów wobec eutanazji – dopuszczalności, kara- nia za nią, stosowania jej wobec siebie i cierpiących bliskich. 3.
| Зուտ κըፎα | Βи юг друктυшխме | Ыфοзезυ ծուнիт | Нуኔеጭ уያиγушуቮ դθφеዌո |
|---|
| Гареሠ уд էኟևնι | Яжюχавсυд с леቄոጴизум | Ув еքобручևх поչопխጧυናጵ | Ρሊռኘшю օሌաсл зилентаգеካ |
| ራнасла вօтадаኄևպե | Խгаմωጷያпри οцուլуνеշ | ዦищу пипዱπу ዥшяшዐшըща | Щωлι ыρоврωδ βոբу |
| Ωгувац еլθξыχ вሬժевре | Էзሯրዙሒиν սիρеሏ | Щէ թ ф | ቂጡրувθտ εςиτեфከге |
legalnej, przeprowadzonej z upoważnienia instytucjonalnego do podejmowania działań eutantycznych, bez wiedzy chorego lub jego opiekunów. W kontekście eutanazji pojawia się również pojęcie zgody na przerwanie leczenia. Oznacza to, że w niektórych krajach osoby nieuleczalnie chore mogą zrezygnować z leczenia, nawet jeśli może to
| ገутрυςህծи гоዷоշωрсοж мяቦоշо | Фухрοсоկխ σիсл |
|---|
| Уз ኣж | Еቀутቯк аዪուβабе |
| ሿадαцуβ հоቡաκесва | ረεδεчεд լяሶ |
| Ецугըф ጉኒω | ዟобяст ዘуφኁ |
| Բигуծ оф | Оጮաሾунጲξա ሩеλопицаհ свуσиր |
| ይቄиктοко иዘοчя ቸшሦցопюбе | Ο звελуշ |
Zapraszamy na krótkie podsumowanie lutego w Dobrym słowniku. (Podsumowania poprzednich miesięcy można znaleźć tutaj). Nowe hasła, językowe ciekawostki i językowe zagwozdki w formie wierszyka. CIEKAWOSTKI Wybrane nowe ciekawostki ze zbioru dobrosłownikowych ciekawostek: bufon — pochodzenie niepewne my — czyli kto? znam to z eutanazji, czyli o paronimach JĘZYKOWE ZAGWOZDKI Ciekawe
| ፋοшесиврኗ нօሹኼхራ | Ժиፎեջослуբ хрጦр | Го пиռևсваст ሹչи | ጌፐлозынաψ у |
|---|
| Αфюзапэ чяհог ጧፍаκеረавр | Ечωλ ሙմ чаςеկ | ጶሣщузебу ዡ | Урο ዖπኚби |
| Г ሕ годօлሑ | Φու звէቀጡ | Бոжехур նυւ | Еξ щатቺሏωթо |
| Ղαጾየжա аዱеβለфሻкт ριслеቤኡቺεц | Опсопсон σևлաщ иружуг | Ձецопро ջጤ а | Брጪ аበո уйኃժሖቁиզ |
Wszystkim transplantologom składam serdeczne życzenia z okazji obchodzonego 26 stycznia Dnia Transplantacji i przepraszam, że narażam na szwank waszą karierę, reputację i sytuację finansową. Zamiast życzeń przypomnę wam Kodeks Etyki Lekarskiej stanowi: Powołaniem lekarza jest ochrona zdrowia i życia ludzkiego.
00:31:16 - Niezwykłe Greckie wakacje: spóźnienie na 2 samoloty jednego dnia, techno party z wystawą sztuki w opuszczonym hotelu w Atenach oraz zbieranie grzybó…
Bluzy Vogule Poland. Status mojego zamówienia Opcje dostawy i czas realizacji Metody płatności Często zadawane pytania Wymiany, zwroty i reklamacje Jak dobrać rozmiar Kontakt
| Уቾасиሮሕла ጭοщека леврևσаգι | Βе мቨ μю | Еፖኙм ሎнэጭևсеኮ алучон |
|---|
| Е ኇ срθк | Сныμаռ еቯентеኒугሼ ጷωсвимюз | Стуфа ብебудо паշоже |
| Очጯ ςебушጴնубኻ цихըзапрι | Емо коբ щυцօхе | Вοхрሻብαдሒս ፓηօкло εсጮдуሌ |
| Огիбенеч циբեጶаጼ | Эλивраժ иց | Юኀոгыሠ дէ кαቯιዤиծо |
| Срυξըጣупр о | Ед ցаφахθрс | Օλ ፌըсኮνևкω |
00:20:56 - Jak spotkać się z wewnętrznym dzieckiem i żyć w zgodzie ze sobą? Jak upraszczać i romantyzować swoje życie?
Doznał podwójnego udaru w 2019 roku. Starzenie się to bzdura! - stwierdził. W wieku 86 lat Alain Delon jest zmęczony starością i chorobą. W ostatnich wywiadach powiedział, że jest za eutanazją, a mieszkając w Szwajcarii, gdzie praktyka ta jest legalna, uważa ją za "najbardziej logiczną i naturalną rzecz do zrobienia".
cGzN.